Jacob Grimm and Wilhelm GrimmButy z bawolej skóry

BokRobot læseudgave

Bøger

Gratis

Buty z bawolej skóry

The Boots of Buffalo-Leather

Jacob Grimm and Wilhelm Grimm

Eventyr · 12 sider
Uruchomiono: 2026-07-22 20:30Side 1 / 12
Illustration til Strona 1

Był sobie raz żołnierz, który niczego się nie bał i nigdy się o nic nie martwił. Kiedy otrzymał dymisję z wojska, nie nauczył się żadnego rzemiosła i nie miał sposobu na zarobienie pieniędzy, więc podróżował po świecie i żebrał o jedzenie od życzliwych ludzi.

Miał na plecach stary nieprzemakalny płaszcz i parę butów do jazdy konnej z bawolej skóry, które mu jeszcze zostały. Pewnego dnia szedł prosto przez otwartą okolicę, nie wiedząc, dokąd zmierza, aż w końcu dotarł do lasu.

Side 2 / 12

Nie wiedział, gdzie się znajduje, ale zobaczył mężczyznę siedzącego na pniu ściętego drzewa. Mężczyzna był dobrze ubrany i nosił zielony płaszcz myśliwski.

Żołnierz uścisnął mu dłoń, usiadł obok niego na trawie i wyciągnął nogi. „Widzę, że masz dobre buty, ładnie wypastowane” – powiedział do myśliwego. „Ale gdybyś musiał podróżować tak jak ja, długo by nie wytrzymały.”

Spójrz na moje – są z bawolej skóry i długo noszone, ale mogę w nich przejść przez gęste i rzadkie. Po chwili żołnierz wstał i powiedział: „Nie mogę dłużej zostać; głód mnie pogania.”

Side 3 / 12

Ale, Bracie Jasnych Butów, dokąd prowadzi ta droga?

„Sam nie wiem,” odpowiedział myśliwy. „Zbłądziłem w lesie.” „W takim razie jesteś w takiej samej sytuacji jak ja,” rzekł żołnierz. „Ptaki z tego samego stada gromadzą się razem.”

– Zostańmy razem i znajdźmy drogę. – Myśliwy uśmiechnął się lekko, a oni szli dalej, aż zapadła noc. – Nie wydostajemy się z lasu – powiedział żołnierz – ale tam w oddali widzę światło. To pomoże nam zdobyć coś do jedzenia.

Znaleźli kamienny dom i zapukali do drzwi. Otworzyła im stara kobieta. – Szukamy miejsca na nocleg – powiedział żołnierz – i czegoś na zapełnienie brzuchów, bo mój jest pusty jak stary plecak. – Nie możecie tu zostać – odpowiedziała staruszka.

Side 4 / 12

"To jest dom zbójców. Lepiej uciekaj, zanim wrócą, bo inaczej zginiesz." "Aż tak źle nie będzie" – odpowiedział żołnierz. "Nie jadłem nic od dwóch dni, a czy zginę tutaj, czy umrę z głodu w lesie, to dla mnie wszystko jedno."

Wchodzę. Myśliwy nie chciał iść za nim, ale żołnierz wciągnął go za rękaw. „Chodź, drogi bracie, tak szybko nie zginiemy!” Stara kobieta zlitowała się nad nimi i powiedziała: „Wejdźcie tutaj za piec, a jeśli zbójcy coś zostawią, dam wam potajemnie, gdy zasną.” Ledwie zdążyli wejść w kąt, gdy wpadło dwunastu zbójców, usiedli przy zastawionym stole i głośno zażądali jedzenia.

Side 5 / 12

Stara kobieta wniosła duże półmiski pieczonego mięsa, a zbójnicy zajadali się nim do syta. Gdy zapach jedzenia dotarł do nosa żołnierza, powiedział do myśliwego: „Nie mogę już dłużej wytrzymać.

Usiądę przy stole i będę jadł z nimi.” „Ściągniesz na nas zgubę” – powiedział myśliwy i przytrzymał go za ramię. Ale żołnierz zaczął głośno kaszleć.

Gdy zbójnicy to usłyszeli, porzucili noże i widelce, zerwali się i odkryli tych dwóch za piecem. „Aha, panowie, jesteście w kącie?” – zawołali. „Co tu robicie? Czy przysłano was jako szpiegów?

Side 6 / 12

„Poczekaj chwilę, a nauczysz się, jak latać na suchym konarze.” „Ale bądź grzeczny” – powiedział żołnierz. – „Jestem głodny. Daj mi coś do jedzenia, a potem rób ze mną, co chcesz.” Zbójcy byli zdumieni, a herszt powiedział: „Widzę, że się nie boisz.

No cóż, dostaniesz jedzenie, ale potem musisz umrzeć.” „Zobaczymy” – powiedział żołnierz, usiadł przy stole i dzielnie zabrał się do pieczeni.

„Bracie Jasne Buty, chodź i jedz” – zawołał do myśliwego.

Side 7 / 12

"Musisz być tak samo głodny jak ja, a w domu nie dostaniesz lepszego pieczonego mięsa." Ale myśliwy nie chciał jeść. Zbójcy spojrzeli na żołnierza ze zdumieniem i powiedzieli: "Ten łajdak nie używa żadnych ceregieli." Po chwili żołnierz rzekł: "Mam już dość jedzenia.

Teraz daj mi coś dobrego do picia." Kapitan był w nastroju, by mu w tym dogodzić, i zawołał do starej kobiety: "Przynieś butelkę z piwnicy i upewnij się, że to najlepsza." Żołnierz głośno wyciągnął korek, po czym podszedł z butelką do myśliwego i powiedział: "Uważaj, bracie, a zobaczysz coś, co cię zaskoczy.

Side 8 / 12

Teraz wzniosę toast za zdrowie całego klanu. " Pomachał butelką nad głowami zbójców i krzyknął: "Niech żyjecie długo, ale z otwartymi ustami i podniesionymi prawymi rękami!

" Po czym pociągnął solidny łyk.

Ledwie padły te słowa, zbójcy siedzieli nieruchomo jakby z kamienia, z otwartymi ustami i wyciągniętymi w górę prawymi rękami. Myśliwy rzekł do żołnierza: "Widzę, że znasz sztuczki innego rodzaju.

Side 9 / 12

Ale teraz chodź, wracajmy do domu. " "Och, mój drogi bracie, to byłoby odejście o wiele za wcześnie. Pokonaliśmy wroga i musimy najpierw wziąć łup.

Ci ludzie siedzą nieruchomo i otwierają usta ze zdumienia, ale nie będą mogli się ruszyć, dopóki im nie pozwolę.

Chodźcie, jedzcie i pijcie. " Stara kobieta musiała przynieść kolejną但elkę najlepszego wina, a żołnierz nie ruszył się, dopóki nie zjadł do syta na trzy dni. W końcu, gdy nastał dzień, powiedział: "Teraz czas zwinąć namioty.

Side 10 / 12

Aby skrócić nasz marsz, stara kobieta pokaże nam najkrótszą drogę do miasta. Gdy przybyli do miasta, poszedł do swoich starych towarzyszy i powiedział: „W lesie znalazłem gniazdo pełne wisielców.”

Chodź ze mną, zabierzemy je. Żołnierz poprowadził ich i rzekł do myśliwego: «Musisz wrócić ze mną, aby zobaczyć, jak się trzęsą, gdy złapiemy ich za nogi». Ustawił ludzi wokół zbójców, po czym wziął butelkę, wypił łyk, pomachał nią nad nimi i zawołał: «Ożyjcie!» Natychmiast zbójcy odzyskali władzę w ruchach, ale zostali powaleni i związani ręce i nogi linami.

Side 11 / 12

Następnie żołnierz kazał wrzucić ich do wozu jak worki i powiedział: „Teraz zawieźcie ich prosto do więzienia”. Myśliwy jednak wziął jednego z mężczyzn na bok i dał mu kolejne zlecenie. „Bracie Jasne-Buty” – rzekł żołnierz – „bezpiecznie pokonaliśmy wroga i zostaliśmy dobrze nakarmieni.

Teraz będziemy iść cicho za nimi jak maruderzy”. Gdy zbliżali się do miasta, żołnierz ujrzał tłum ludzi wylewający się przez bramę, wznoszący głośne okrzyki radości i machający zielonymi gałęziami w powietrzu. Potem zobaczył całą gwardię królewską nadjeżdżającą.

Side 12 / 12

"Co to może znaczyć?" – powiedział do myśliwego. "Nie wiesz?" – odpowiedział myśliwy. "Król był z dala od swojego królestwa przez długi czas, a dziś wraca. Wszyscy idą go powitać." "Ale gdzie jest król?" – zapytał żołnierz.

"Nie widzę go." "Oto on" – odpowiedział myśliwy. "Ja jestem królem i ogłosiłem swoje przybycie." Następnie otworzył swój płaszcz myśliwski, a jego królewskie szaty stały się widoczne. Żołnierz przestraszył się i upadł na kolana, błagając króla o przebaczenie za to, że w swojej nieświadomości traktował go jak równego sobie i nazywał go takim imieniem.

Ale król uścisnął mu dłoń i rzekł: „Jesteś dzielnym żołnierzem i ocaliłeś mi życie. Nigdy więcej nie będziesz cierpiał niedostatku. Zaopiekuję się tobą. A jeśli kiedykolwiek zechcesz zjeść kawałek pieczeni tak dobrej, jak ta w domu zbójców, przyjdź do królewskiej kuchni.

Lecz jeśli chcesz wznieść toast, musisz najpierw poprosić mnie o pozwolenie.”

BokRobot

BokRobot

BokRobot samler bøger og eventyr, du kan læse og udforske. Her finder du et stadigt voksende udvalg, og du kan også skabe dine egne bøger og eventyr.

More books you might like