Książki
Niedźwiedź w skórze
Bearskin
Jacob Grimm and Wilhelm Grimm
Strona 1
Był sobie raz młody chłopak, który został żołnierzem. Zachowywał się dzielnie i zawsze był pierwszy, gdy kule latały. Dopóki trwała wojna, wszystko szło dobrze, ale gdy nastał pokój, dostał dymisję, a kapitan powiedział, że może iść, dokąd chce.
Jego rodzice nie żyli, a on nie miał już domu, więc poszedł do swoich braci i poprosił ich, żeby go przyjęli i zatrzymali, dopóki znów nie wybuchnie wojna.
Bracia byli jednak twardego serca i powiedzieli: „Co mamy z tobą robić?
Strona 2

Jesteś nam do niczego; idź i sam zdobądź sobie środki do życia.” Żołnierzowi nie zostało nic prócz karabinu; wziął go na ramię i wyruszył w świat. Przyszedł na wielkie wrzosowisko, gdzie nie było widać nic prócz kręgu drzew; pod nimi usiadł smutny i zaczął rozmyślać o swoim losie.
„Nie mam pieniędzy”, pomyślał, „nie nauczyłem się żadnego innego zawodu niż walka, a teraz, gdy zawarto pokój, już mnie nie chcą; więc widzę, że przyjdzie mi umrzeć z głodu.” Nagle usłyszał szelest, a gdy się rozejrzał, stał przed nim obcy mężczyzna ubrany w zielony płaszcz, który wyglądał dość okazale, ale miał ohydne kopyto.
Strona 3
„Już wiem, czego ci potrzeba”, powiedział mężczyzna; „złoto i dobra otrzymasz, tyle, ile zdołasz wydać, ale najpierw muszę wiedzieć, czy jesteś nieustraszony, żebym nie marnował swoich pieniędzy.” „Żołnierz i strach – jak te dwie rzeczy mogą iść w parze?” – odpowiedział; „możesz mnie wypróbować.” „Dobrze”, odparł mężczyzna, „spójrz za siebie.” Żołnierz odwrócił się i zobaczył wielkiego niedźwiedzia nadchodzącego z rykiem.
„Ahoj!” – krzyknął żołnierz – „podłaskoczę cię w nos, żeby ci się odechciało ryczeć”, wycelował w niedźwiedzia i strzelił mu w pysk; ten padł i już się nie poruszył. „Widzę dobrze”, powiedział obcy, „że nie brak ci odwagi, ale jest jeszcze jeden warunek, który musisz spełnić.” „Jeśli nie zagraża to mojemu zbawieniu”, odpowiedział żołnierz, który dobrze wiedział, kto stoi przed nim.
Strona 4
„Jeśli tak, to nie chcę o tym słyszeć.” „Przekonasz się sam”, odpowiedział Zielony Płaszcz; „przez następne siedem lat nie będziesz się mył, nie będziesz golić brody ani włosów, nie będziesz obcinać paznokci ani mówić ani jednego Zdrowaś Mario.
Dam ci płaszcz i surdut, które musisz nosić przez ten czas. Jeśli umrzesz w ciągu tych siedmiu lat, będziesz mój; jeśli przeżyjesz, będziesz wolny i dodatkowo bogaty na resztę życia.” Żołnierz pomyślał o wielkiej nędzy, w jakiej się znajdował, a ponieważ tak często stawał twarzą w twarz ze śmiercią, postanowił zaryzykować i zgodził się na warunki.
Strona 5
Diabeł zdjął z siebie zielony płaszcz, podał go żołnierzowi i powiedział: „Jeśli będziesz miał ten płaszcz na plecach i włożysz rękę do kieszeni, zawsze znajdziesz ją pełną pieniędzy.” Następnie ściągnął skórę z niedźwiedzia i powiedział: „To będzie twój płaszcz, a także twoje łóżko, bo na nim będziesz spał i w żadnym innym łóżku nie będziesz leżeć, a z powodu tego stroju będziesz się nazywać Niedźwiedź w Skórze.” Potem diabeł zniknął.
Żołnierz włożył płaszcz, natychmiast sięgnął do kieszeni i przekonał się, że to prawda. Potem włożył niedźwiedzią skórę i wyruszył w świat, dobrze się bawił i nie powstrzymywał się od niczego, co sprawiało mu przyjemność i niszczyło jego pieniądze.
Strona 6
Pierwszego roku jego wygląd był jeszcze do przyjęcia, ale drugiego roku zaczął wyglądać jak potwór.
Włosy zakrywały prawie całą twarz, broda była jak filcowa kłak, palce miały pazury, a twarz była tak pokryta brudem, że gdyby ktoś posiał na niej rzeżuchę, wyrosłaby.
Każdy, kto go zobaczył, uciekał, ale ponieważ wszędzie dawał biednym pieniądze, aby modlili się, żeby nie umarł w ciągu siedmiu lat, i ponieważ dobrze płacił za wszystko, zawsze znajdował schronienie.
Strona 7

Czwartego roku przyszedł do karczmy, gdzie karczmarz nie chciał go przyjąć, a nawet nie dał mu miejsca w stajni, bo bał się, że konie się spłoszą. Ale gdy Niedźwiedź w Skórze włożył rękę do kieszeni i wyciągnął garść dukatów, karczmarz dał się przekonać i dał mu izbę w szopie.
Niedźwiedź w Skórze musiał jednak obiecać, że nie da się widzieć, bo inaczej karczma zyskałaby złą sławę.
Gdy Niedźwiedź w Skórze siedział sam wieczorem i z całego serca pragnął, aby siedem lat minęło, usłyszał głośne lamenty z sąsiedniego pokoju. Miał współczujące serce, więc otworzył drzwi i zobaczył starego mężczyznę, który gorzko płakał i załamywał ręce.
Strona 8
Niedźwiedź w Skórze podszedł bliżej, ale starzec zerwał się i próbował przed nim uciec. W końcu, gdy starzec zrozumiał, że głos Niedźwiedzia w Skórze jest ludzki, dał się przekonać, a przyjaznymi słowami Niedźwiedź w Skórze zdołał skłonić go do wyjawienia przyczyny swego smutku.
Jego majątek stopniowo przepadał, on i jego córki mieli umrzeć z głodu, a był tak biedny, że nie mógł zapłacić karczmarzowi i miał trafić do więzienia. „Jeśli to jedyny twój problem”, powiedział Niedźwiedź w Skórze, „mam dość pieniędzy.” Kazał przywołać karczmarza, zapłacił mu, a dodatkowo włożył sakiewkę pełną złota do kieszeni starca.
Strona 9
Gdy starzec uwolnił się od wszystkich zmartwień, nie wiedział, jak okazać wdzięczność. „Chodź ze mną”, powiedział do Niedźwiedzia w Skórze; „moje córki są cudami piękności, wybierz jedną z nich na żonę.
Gdy usłyszy, co dla mnie zrobiłeś, nie odrzuci cię. Wyglądasz co prawda nieco dziwnie, ale wkrótce doprowadzi cię do porządku.” Ucieszyło to Niedźwiedzia w Skórze i poszedł.
Gdy najstarsza go zobaczyła, tak strasznie przeraziła się jego twarzy, że krzyknęła i uciekła. Druga stanęła w miejscu i obejrzała go od stóp do głów, ale potem powiedziała: „Jak mogę przyjąć męża, który nie ma już ludzkiego wyglądu?
Strona 10

Ogolony niedźwiedź, który był tu kiedyś i podawał się za człowieka, podobał mi się o wiele bardziej, bo przynajmniej miał mundur huzarski i białe rękawiczki. Gdyby to była tylko brzydota, mógłbym się do niej przyzwyczaić.” Lecz najmłodsza powiedziała: „Drogi ojcze, to musi być dobry człowiek, skoro pomógł ci w potrzebie, więc jeśli obiecałeś mu za to oblubienicę, obietnicy należy dotrzymać.” Szkoda, że twarz Niedźwiedzia w Skórze była pokryta brudem i włosami, bo inaczej mogliby zobaczyć, jak się ucieszył na te słowa.
Zdjął z palca pierścień, przełamał go na pół i dał jej jedną połowę, drugą zachował dla siebie. Napisał swoje imię na jej połowie, a jej na swojej i poprosił, aby dobrze przechowała swoją część.
Strona 11
Więc pożegnał się i rzekł: «Muszę jeszcze wędrować przez trzy lata, a jeśli nie wrócę, będziesz wolna, bo wtedy umrę. Ale módl się do Boga, aby zachował mi życie.»
Biedna narzeczona ubrała się cała na czarno, a gdy myślała o swym przyszłym mężu, płynęły łzy. Siostry spotykały ją tylko z pogardą i szyderstwem.
«Uważaj», powiedziała starsza, «jeśli podasz mu rękę, wbije w ciebie pazury.» «Uważaj!» powiedziała druga.
Strona 12
«Niedźwiedzie lubią słodkości, a jeśli mu się spodobasz, zje cię.» «Musisz zawsze robić, co on chce», zaczęła znowu starsza, «inaczej będzie warczeć.» A druga dodała: «Ale wesele będzie wesołe, bo niedźwiedzie dobrze tańczą.» Narzeczona milczała i nie dała się wyprowadzić z równowagi.
Niedźwiedź tymczasem wędrował po świecie z miejsca na miejsce, czynił dobro, gdzie mógł, i hojnie dawał biednym, aby modlili się za niego.
Wreszcie, gdy nastał ostatni dzień z siedmiu lat, wyszedł znów na wrzosowisko i usiadł pod kręgiem drzew. Nie minęło dużo czasu, gdy wiatr zawył, a diabeł stanął przed nim, patrząc gniewnie; potem rzucił Niedźwiedziej Skórze jego stary płaszcz i zażądał swojego zielonego z powrotem.
Strona 13
«Jeszcze nie zaszliśmy tak daleko», odpowiedział Niedźwiedzia Skóra, «najpierw musisz mnie oczyścić.» Czy diabeł chciał, czy nie, musiał przynieść wodę i umyć Niedźwiedzią Skórę, uczesać mu włosy i obciąć paznokcie.
Potem wyglądał jak dzielny żołnierz i był o wiele przystojniejszy niż kiedykolwiek wcześniej.
Gdy diabeł odszedł, Niedźwiedzia Skóra poczuł ulgę. Poszedł do miasta, włożył wspaniały aksamitny płaszcz, wsiadł do powozu zaprzężonego w cztery białe konie i pojechał do domu panny młodej.
Strona 14
Nikt go nie poznał, ojciec wziął go za sławnego generała i wprowadził do pokoju, gdzie siedziały córki. Musiał usiąść między dwiema starszymi, one nalewały mu wino, dawały najlepsze kawałki mięsa i myślały, że nigdy nie widziały przystojniejszego mężczyzny na świecie.
Panna młoda zaś siedziała naprzeciwko w swojej czarnej sukni, nie podnosiła wzroku ani nie mówiła ani słowa. Gdy wreszcie zapytał ojca, czy odda mu jedną z córek za żonę, dwie starsze zerwały się, pobiegły do sypialni, aby włożyć wspaniałe suknie, każda bowiem myślała, że to ona jest wybranką.
Strona 15

Gdy tylko nieznajomy został sam z panną młodą, wyjął swoją połowę pierścienia i wrzucił ją do kieliszka wina, który podał jej przez stół. Wzięła wino, ale gdy je wypiła i znalazła na dnie połowę pierścienia, serce zaczęło jej bić.
Znalazła drugą połowę, którą nosiła na wstążce na szyi, złożyła je razem i zobaczyła, że obie części pasują do siebie dokładnie. Wtedy rzekł: «Jestem twoim narzeczonym, którego widziałaś jako Niedźwiedzią Skórę, ale z Bożej łaski odzyskałem ludzką postać i stałem się czysty.» Podszedł do niej, objął ją i pocałował.
Strona 16
Tymczasem dwie siostry wróciły w pełnej gali, a gdy zobaczyły, że przystojny mężczyzna przypadł w udziale najmłodszej i usłyszały, że to Niedźwiedzia Skóra, wybiegły pełne gniewu i wściekłości.
Jedna utopiła się w studni, druga powiesiła się na drzewie.
Wieczorem ktoś zapukał do drzwi, a gdy pan młody otworzył, stał tam diabeł w swoim zielonym płaszczu i rzekł: «Widzisz, mam teraz dwie dusze zamiast twojej jednej!»