Książki

Mistrz Szydło (Mistrz Szewc)

Master Pfriem (Master Cobbler’s Awl)

Jacob Grimm and Wilhelm Grimm

Otwiera okno drukowania, w którym można wybrać zapis jako PDF.
Strona 1Uruchomiono: 2026-07-22 19:19BokRobot · Strona 1 / 12

Strona 1

Ilustracja do Strona 1

Mistrz Szydło był niskim, chudym, ale żywym człowiekiem, który ani chwili nie odpoczywał. Jego twarz, na której wystającym nosem był jedynym wyrazistym rysem, była poznaczona ospą i blada jak śmierć, włosy miał siwe i nastroszone, oczy małe, ale niespokojnie biegały na wszystkie strony.

Widział wszystko, wszystko krytykował, wszystko wiedział najlepiej i zawsze miał rację. Gdy wychodził na ulicę, poruszał ramionami jakby wiosłował; a pewnego razu uderzył wiadro dziewczyny niosącej wodę tak wysoko w powietrze, że sam został przez nie zmoczony.

Strona 2BokRobot · Strona 2 / 12

Strona 2

„Ty głupku” – krzyknął do niej, otrząsając się – „czy nie widziałaś, że idę za tobą?” Z zawodu był szewcem, a gdy pracował, ciągnął nić z taką siłą, że uderzał pięścią każdego, kto nie trzymał się wystarczająco daleko.

Żaden uczeń nie wytrzymał u niego dłużej niż miesiąc, ponieważ zawsze miał coś do zarzucenia nawet najlepszej robocie. Czasem skarżył się, że ściegi nie są równe, innym razem, że jeden but jest za długi, że jedna pięta jest wyższa od drugiej, albo że skóra nie została dostatecznie duża.

Strona 3BokRobot · Strona 3 / 12

Strona 3

«Poczekaj» – powiedział do czeladnika – «zaraz ci pokażę, jak zmiękcza się skórę». I przyniósł rzemień, i wymierzył mu kilka razów po plecach.

Wszystkich nazywał leniami. Sam niewiele robił, bo nie usiedział spokojnie ani kwadransa.

Jeśli żona wstała wcześnie rano i rozpaliła ogień, on wyskakiwał z łóżka i biegł boso do kuchni, krzycząc: «Chcesz mi spalić dom? Taki ogień mógłby upiec wołu!»

Strona 4BokRobot · Strona 4 / 12

Strona 4

Czy drewno nic nie kosztuje? » Gdy służące stały przy baliach do prania, śmiejąc się i opowiadając sobie wszystko, co wiedziały, beształ je i mówił: «Stoją tam te gęsi i gęgają, zapominając o pracy, żeby plotkować! A po co nowe mydło? Haniebne marnotrawstwo i do tego wstydliwe lenistwo!

Chcą oszczędzać ręce i nie trzeć porządnie! » Wybiegł i przewrócił balię pełną wody z mydłem, tak że cała kuchnia została zalana. Ktoś budował nowy dom, więc pospieszył do okna, żeby popatrzeć. «O, znowu używają tego czerwonego piaskowca, który nigdy nie schnie!» – krzyknął.

Strona 5BokRobot · Strona 5 / 12

Strona 5

„Nikt nigdy nie wyzdrowieje w tym domu! I spójrzcie tylko, jak źle układają kamienie! Poza tym zaprawa jest bezużyteczna! Powinna zawierać żwir, a nie piasek. Doczekam tego, że ten dom zawali się na ludzi, którzy w nim są.” Usiadł, zrobił kilka ściegów, a potem znów podskoczył, odwiązał skórzany fartuch i krzyknął: „Chcę tylko wyjść i odwołać się do sumienia tych ludzi.” Potknął się o stolarzy.

„Co to ma być?” – krzyknął. „Nie pracujecie według sznura! Myślicie, że belki będą proste? – Jeden błąd zepsuje wszystko.” Wyrwał siekierę z rąk cieśli i chciał mu pokazać, jak ciąć; ale gdy przejeżdżał wóz załadowany gliną, rzucił siekierę i pospieszył do chłopa idącego obok: „Nie jesteś przy zdrowych zmysłach – powiedział – że zaprzęgasz młode konie do ciężko załadowanego wozu!”

Strona 6BokRobot · Strona 6 / 12

Strona 6

Biedne zwierzęta padną na miejscu. » Chłop mu nie odpowiedział, a Pfriem pobiegł zły z powrotem do swojego warsztatu. Gdy miał zasiąść znów do pracy, uczeń podał mu but. «A co to takiego?» krzyknął, «czyż nie mówiłem, że nie masz ciąć butów tak szerokich?

Kto kupi taki but, który to prawie nic więcej jak podeszwa? Nalegam, aby moje polecenia były dokładnie wykonywane. » «Mistrzu», odpowiedział uczeń, «może i masz rację, że but jest zły, ale to ty sam go wyciąłeś i sam zacząłeś.

Strona 7BokRobot · Strona 7 / 12

Strona 7

Ilustracja do Strona 7

Da du hoppet opp for en stund siden, slo du den av bordet, og jeg har nettopp plukket den opp. En engel fra himmelen ville aldri få deg til å tro det. »

Pewnej nocy mistrz Pfriem śnił, że umarł i idzie do nieba. Kiedy tam dotarł, zapukał głośno do drzwi. „Zastanawiam się” – powiedział do siebie – „dlaczego nie mają dzwonka do drzwi, bo kostki bolą.” Apostoł Piotr otworzył drzwi i chciał zobaczyć, kto tak hałaśliwie domaga się wejścia.

Strona 8BokRobot · Strona 8 / 12

Strona 8

„Ach, to ty, mistrzu Szydło – powiedział – cóż, wpuszczę cię, ale ostrzegam cię, że musisz porzucić swój zwyczaj i nie znajdować winy w niczym, co zobaczysz w niebie, bo inaczej może ci się źle powieść.”

„Mógłbyś sobie oszczędzić ostrzeżenia – odparł Szydło. Już wiem, co jest stosowne, a tutaj, dzięki Bogu, wszystko jest doskonałe i nie ma nic do ganienia jak na ziemi.”

Wszedł więc i przechadzał się w górę i w dół po przestronnych niebiosach.

Strona 9BokRobot · Strona 9 / 12

Strona 9

Rozejrzał się, na lewo i prawo, ale czasem kręcił głową lub mamrotał coś pod nosem. Wtedy zobaczył dwóch aniołów niosących belkę. Była to belka, którą ktoś miał we własnym oku, podczas gdy szukał drzazgi w oku drugiego człowieka.

Nie nieśli jej jednak wzdłuż, ale ukośnie. „Czy ktoś widział taką głupotę?” pomyślał mistrz Kopyto; ale nic nie powiedział i udawał zadowolonego. „W końcu to wychodzi na to samo, jakkolwiek niosą belkę, prosto czy krzywo, byleby szli do przodu i nie uderzali w nic.” Wkrótce potem zobaczył dwóch aniołów czerpiących wodę ze studni wiadrem, ale jednocześnie zauważył, że wiadro jest pełne dziur i woda wycieka na wszystkie strony.

Strona 10BokRobot · Strona 10 / 12

Strona 10

Podlewali ziemię deszczem. — Do diabła! — wykrzyknął; ale na szczęście zastanowił się i pomyślał: „Może to tylko rozrywka. Jeśli to przyjemność, wygląda na to, że oni też robią takie niepotrzebne rzeczy tutaj w niebie, gdzie ludzie, jak już zauważyłem, nie robią nic innego, tylko się obijają.” Poszedł dalej i zobaczył wóz, który ugrzązł w głębokiej dziurze.

„Nic dziwnego”, powiedział do mężczyzny stojącego obok niego, „kto by ładował tak nierozsądnie? Co ty tam masz?” „Dobre życzenia”, odpowiedział mężczyzna, „nie mogłem przebyć właściwej drogi z tym, ale mimo to dotarłem tak daleko, a oni nie pozwalają mi tu utknąć”. Rzeczywiście, przyszedł anioł i zaprzągł do niego dwa konie.

Strona 11BokRobot · Strona 11 / 12

Strona 11

„To całkiem słuszne”, pomyślał Pfriem, „ale dwa konie nie wyciągną tego wozu, potrzeba co najmniej czterech”. Przyszedł drugi anioł i przyprowadził dwa konie; zaprzągł je jednak nie z przodu, ale z tyłu. To było już za wiele dla Mistrza Pfriema.

„Niezdarna kreaturo”, wybuchnął, „co ty robisz? Czy ktoś od początku świata widział, żeby tak ciągnąć wóz? Ale ty w swojej pysznej arogancji myślisz, że wiesz wszystko najlepiej”. Miał zamiar powiedzieć więcej, ale jeden z mieszkańców nieba chwycił go za gardło i wypchnął go z nieodpartą siłą.

Strona 12BokRobot · Strona 12 / 12

Strona 12

Ilustracja do Strona 12

Pod bramą Mistrz Pfriem odwrócił głowę, aby rzucić ostatnie spojrzenie na wóz, i zobaczył, że został podniesiony w powietrze przez cztery skrzydlate konie.

W tym samym momencie obudził się mistrz Pfriem. „Sprawy są naprawdę inaczej urządzone w niebie niż na ziemi” – powiedział do siebie – „i to wiele tłumaczy; ale kto może patrzeć cierpliwie na konie zaprzężone zarówno z tyłu, jak i z przodu? Co prawda miały skrzydła, ale skąd można było o tym wiedzieć? Zresztą to wielka głupota dawać parę skrzydeł koniowi, który i tak ma cztery nogi do biegania! Ale muszę wstać, bo inaczej narobią mi bałaganu w domu. Na szczęście nie jestem naprawdę martwy.”