Książki
Złote dzieci
The Gold-Children
Jacob Grimm and Wilhelm Grimm
Strona 1

Pewnego razu żył sobie biedny mężczyzna i biedna kobieta, którzy nie posiadali niczego oprócz małej chatki. Utrzymywali się z rybołówstwa i ledwo wiązali koniec z końcem. Pewnego dnia mężczyzna siedział nad brzegiem wody i zarzucał sieć, a gdy ją wyciągnął, złapał rybę, która była cała ze złota.
Gdy patrzył na rybę, pełen zdumienia, zaczęła ona mówić: „Słuchaj, rybaku, jeśli wrzucisz mnie z powrotem do wody, zamienię twoją małą chatkę we wspaniały zamek.” Wtedy rybak odpowiedział: „Na co mi zamek, jeśli nie mam co jeść?” Złota ryba odrzekła: „Ja się tym zajmę.
Strona 2
W zamku ma być szafa, a gdy ją otworzysz, zobaczysz półmiski z najwykwintniejszymi potrawami, tyle, ile tylko zapragniesz. – Jeśli to prawda – rzekł mężczyzna – to chętnie wyświadczę ci tę przysługę. – Owszem – odparła ryba – ale jest jeden warunek: nie możesz nikomu na świecie, kimkolwiek by był, zdradzić, skąd pochodzi to szczęście. Jeśli powiesz choćby jedno słowo, wszystko przepadnie.
Wtedy mężczyzna wrzucił cudowną rybę z powrotem do wody i poszedł do domu. Lecz tam, gdzie przedtem stała jego chata, teraz wznosił się wielki zamek. Otworzył szeroko oczy, wszedł do środka i zobaczył swoją żonę ubraną w piękne suknie, siedzącą we wspaniałej komnacie.
Strona 3
Była przeszczęśliwa i powiedziała: „Mężu, jak to się stało? To bardzo mi odpowiada.” „Tak”, odpowiedział mąż, „mnie też to odpowiada, ale jestem strasznie głodny, daj mi coś do jedzenia.” Żona rzekła: „Ale ja nic nie mam i nie wiem, gdzie znaleźć cokolwiek w tym nowym domu.” „Nie musisz wiedzieć”, powiedział mąż, „bo widzę tam wielką szafę, po prostu ją otwórz.” Kiedy ją otworzyła, były tam ciasta, mięso, owoce, wino – wspaniały widok.
Wtedy żona zawołała radośnie: „Czego więcej możesz sobie życzyć, kochanie?” I usiedli, i jedli, i pili razem. Kiedy najedli się do syta, żona zapytała: „Ale mężu, skąd całe to bogactwo?” „Ach,” odpowiedział, „nie pytaj mnie o to, bo nie śmiem nic powiedzieć.
Strona 4
Jeśli zdradzę to komukolwiek, całe nasze szczęście uleci.” „Dobra,” powiedziała, „skoro nie mam wiedzieć, to nie będę wiedzieć.” Ale nie mówiła poważnie; nie miała spokoju ani dniem, ani nocą, i dręczyła męża, aż ten w niecierpliwości wyjawił, że wszystko zawdzięczają cudownej złotej rybce, którą złapał i wypuścił na wolność.
Gdy tylko tajemnica wyszła na jaw, wspaniały zamek wraz ze spiżarnią zniknął w mgnieniu oka. Znów znaleźli się w starej chatce rybackiej, a mężczyzna musiał wrócić do swojego dawnego zajęcia i łowić ryby. Jednak szczęście chciało, że ponownie wyciągnął złotą rybkę.
Strona 5
„Słuchaj”, powiedziała ryba, „jeśli wrzucisz mnie z powrotem do wody, dam ci znowu zamek ze spiżarnią pełną pieczonego i gotowanego jedzenia. Tylko bądź stanowczy i na miłość boską, nie zdradź, od kogo to masz, bo inaczej stracisz wszystko ponownie!” „Będę uważał” – odpowiedział rybak i wrzucił rybę z powrotem do wody.
W domu wszystko wróciło do dawnej świetności, a żona była przeszczęśliwa ze szczęścia, ale ciekawość nie dawała jej spokoju. Po kilku dniach zaczęła znowu pytać, jak to się stało. Mąż milczał przez chwilę, ale w końcu doprowadziła go do takiej złości, że wybuchnął i zdradził sekret.
Strona 6

Natomiast zamek zniknął, i znaleźli się z powrotem w starej chacie. „Masz, czego chciałaś” – powiedział. „Teraz możemy znowu gryźć kości”.
„Ach” – rzekła żona – „wolałabym być bez bogactwa, jeśli nie mogę się dowiedzieć, skąd pochodzi. Wtedy nie mam spokoju”.
Mężczyzna wrócił na ryby, i po chwili po raz trzeci wyciągnął złotą rybkę. „Słuchaj”, powiedziała ryba, „widzę dobrze, że mam wpaść w twoje ręce. Zabierz mnie do domu i pokrój na sześć kawałków.
Strona 7
Daj żonie dwa do zjedzenia, dwa dla konia, a dwa zakop w ziemi. Wtedy cię pobłogosławią.” Rybak wziął rybę do domu i zrobił, jak powiedziała. Stało się tak, że z dwóch kawałków zakopanych w ziemi wyrosły dwie złote lilie.
Koń urodził dwa złote źrebaki, a żona rybaka urodziła dwoje dzieci, które były w całości ze złota. Dzieci rosły, stały się duże i piękne, a lilie i konie również rosły. Wtedy powiedziały: „Ojcze, chcemy wsiąść na nasze złote konie i wyruszyć w świat”. Ale on odpowiedział smutno: „Jak mam to znieść, jeśli odejdziecie, a ja nie będę wiedział, co się z wami dzieje?” Wtedy powiedziały: „Dwie złote lilie zostają tutaj.
Strona 8
Po nich możesz poznać, jak się z nami dzieje. Jeśli są zdrowe, wszystko z nami dobrze. Jeśli więdną, jesteśmy chorzy. Jeśli umrą, nie żyjemy.” Potem odjechali i przybyli do gospody, gdzie było wielu ludzi.
Kiedy zobaczyły złote dzieci, zaczęły się śmiać i szydzić. Gdy jeden z braci usłyszał drwiny, zawstydził się i nie chciał wychodzić w świat.
Odwrócił się i pojechał z powrotem do ojca. Lecz drugi pojechał dalej i dotarł do wielkiego lasu.
Strona 9
Gdy miał wjechać, ludzie mówili: „Nie jest bezpiecznie, abyś jechał przez las. Las jest pełen zbójców, którzy cię skrzywdzą. Gdy zobaczą, że ty i twój koń jesteście ze złota, na pewno cię zabiją.” Ale on nie dał się zastraszyć i rzekł: „Muszę i chcę przejechać.” Wziął więc niedźwiedzie skóry i okrył nimi siebie i swego konia, tak że złoto nie było już widoczne, i wjechał nieustraszony do lasu.
Gdy przejechał kawałek, usłyszał szelest w krzakach i głosy rozmawiające ze sobą. Z jednej strony krzyczeli: „Oto jeden!” Ale z drugiej mówili: „Zostaw go, to biedak, goły jak święty turecki. Co byśmy na nim zyskali?”
Strona 10
Tak złote dziecko jechało radośnie przez las i nie spotkało go nic złego. Pewnego dnia dotarło do wioski, gdzie zobaczyło dziewczynę tak piękną, że uwierzyło, iż nie ma na świecie piękniejszej.
Został napełniony tak silną miłością, że podszedł do niej i powiedział: „Kocham cię z całego serca. Czy chcesz zostać moją żoną?” Dziewczynie też się spodobał i odpowiedziała: „Tak, chcę zostać twoją żoną i być ci wierna przez całe życie.” Pobrali się, a gdy byli w największym szczęściu, wrócił ojciec panny młodej.
Strona 11
Kiedy zobaczył, że obchodzone jest wesele córki, zdziwił się i zapytał: „Gdzie jest pan młody?” Pokazali mu złote dziecko, które wciąż miało na sobie niedźwiedzie skóry. Wtedy ojciec powiedział gniewnie: „Żaden włóczęga nie dostanie mojej córki!” I chciał go zabić.
Ale panna młoda błagała tak gorąco, jak tylko mogła, i powiedziała: „To mój mąż, a ja kocham go całym sercem!” W końcu dał się ubłagać. Mimo to myśl ta nie opuszczała go nigdy, a następnego ranka wstał wcześnie, aby zobaczyć, czy mąż jego córki jest zwykłym, obdartym żebrakiem.
Strona 12

Lecz gdy zajrzał do środka, ujrzał wspaniałego złotego mężczyznę w łóżku, a porzucone niedźwiedzie skóry leżały na podłodze. Wtedy odszedł i pomyślał: „Dobrze, że opanowałem swój gniew!
Popełniłbym wielką zbrodnię.” Lecz złote dziecko śniło, że wyjeżdża na polowanie na wspaniałego jelenia.
Kiedy obudził się rano, powiedział do żony: „Muszę iść na polowanie”. Zaniepokoiła się i prosiła, żeby został, mówiąc: „Łatwo możesz spotkać wielkie nieszczęście”. On jednak odpowiedział: „Muszę i pojadę”. Wstał więc, dosiadł konia i pojechał do lasu.
Strona 13
Niedługo potem piękny jeleń skrzyżował jego drogę, dokładnie jak we śnie. Wycelował i miał właśnie strzelić, ale jeleń uciekł. Ścigał go przez płoty i rowy cały dzień, nie czując zmęczenia, ale wieczorem jeleń zniknął.
Gdy złote dziecko rozejrzało się, stanęło przed małym domkiem, w którym mieszkała wiedźma. Zapukało, a stara kobieta wyszła i zapytała: „Co robisz tak późno w środku wielkiego lasu?” „Widziałaś jelenia?” „Tak,” odpowiedziała, „znam dobrze jelenia.” W tym samym momencie z domu wybiegł mały piesek i gwałtownie zaszczekał na mężczyznę.
Strona 14
„Zamknij się, ty obrzydliwa ropucho,” powiedział, „albo cię zastrzelę.” Wtedy wiedźma krzyknęła gniewnie: „Co! Chcesz zabić mojego małego psa?” I natychmiast zamieniła go w kamień.
Jego narzeczona czekała na próżno i myślała: „To, czego tak się bałam, co tak ciążyło mi na sercu, spotkało go!” A w domu drugi brat stał przy złotych liliach, gdy nagle jedna z nich zwisła bezwładnie.
„Drogi niebie!” – powiedział – „mój brat spotkał wielkie nieszczęście!
Strona 15
Muszę wyruszyć, aby zobaczyć, czy uda mi się go uratować.” Wtedy ojciec powiedział: „Zostań tutaj! Jeśli i ciebie stracę, co wtedy zrobię?” Ale on odpowiedział: „Muszę i chcę iść!”
Wtedy wsiadł na swojego złotego konia i pojechał do wielkiego lasu, gdzie jego brat leżał zamieniony w kamień.
Stara wiedźma wyszła z domu i zawołała go, chcąc go również zwabić w pułapkę.
Strona 16

Lecz on nie zbliżył się do niej i powiedział: „Zastrzelę cię, jeśli nie przywrócisz mojego brata do życia.” Dotknęła kamienia, choć bardzo niechętnie, palcem wskazującym, i natychmiast został on przywrócony do ludzkiej postaci.
Dwoje złotych dzieci ucieszyło się, gdy znowu się zobaczyły, całowały się i ściskały, a potem razem wyjechały z lasu – jedno do swojej narzeczonej, drugie do ojca. Wtedy ojciec rzekł: „Wiedziałem dobrze, że uratowałeś swojego brata, bo złota lilia nagle się podniosła i znów zakwitła.” I żyli szczęśliwie, i wszystko im się dobrze wiodło aż do śmierci.