Książki
Fortunatus i jego sakiewka
Fortunatus and his Purse
Andrew Lang
Strona 1
Dawno, dawno temu, w mieście Famagosta na wyspie Cypr, mieszkał bogaty człowiek imieniem Teodor. Powinien być najszczęśliwszym człowiekiem na całym świecie, ponieważ miał wszystko, czego mógł zapragnąć, a także żonę i małego synka, którego bardzo kochał. Niestety, po krótkim czasie zawsze nudził się wszystkim i musiał szukać nowych przyjemności. Kiedy ludzie są tacy, zwykle kończy się to tak samo, i zanim Fortunatus (bo tak nazywał się chłopiec) skończył dziesięć lat, ojciec wydał już wszystkie pieniądze i nie został mu ani grosz.
Ale chociaż Teodor był tak niemądry, nie był całkiem pozbawiony rozumu i natychmiast zaczął szukać pracy. Jego żona, zamiast go ganić, odprawiła służbę i sprzedała piękne konie, a sama wykonywała wszystkie prace domowe, nawet pranie ubrań męża i dziecka.
Strona 2

Tak mijał czas, aż Fortunatus skończył szesnaście lat. Pewnego dnia, gdy siedzieli do wieczerzy, chłopiec powiedział do Teodora: «Ojcze, dlaczego wyglądasz tak smutno? Powiedz mi, co jest nie tak, a może będę mógł ci pomóc.»
„Ach, mój synu, mam dobry powód, by być smutnym. Gdyby nie ja, miałbyś teraz mnóstwo zabawy, zamiast być pogrzebany w tym małym domku.”
„Ach, nie martw się tym” – odpowiedział Fortunatus – „nadszedł czas, abym sam zarobił trochę pieniędzy. Co prawda nigdy nie nauczyłem się żadnego zawodu. Ale na pewno jest coś, co mogę zrobić. Pójdę pospacerować po plaży i pomyślę o tym.”
Strona 3
Bardzo szybko – zanim się tego spodziewał – nadarzyła się okazja, a Fortunatus, jako mądry chłopiec, natychmiast ją wykorzystał. Stanowisko, które mu zaproponowano, to pazia u hrabiego Flandrii. Gdy córka hrabiego miała wyjść za mąż, urządzono na jej cześć wspaniałe uroczystości, a w kilku turniejach rycerskich Fortunatus miał szczęście zdobyć nagrodę. Te nagrody, wraz z darami od panów i dam dworu, którzy lubili go za jego miłe usposobienie, sprawiły, że Fortunatus poczuł się całkiem bogaty.
Ale chociaż nie stał się arogancki z powodu uwagi, jaką otrzymywał, wzbudziło to zazdrość u niektórych innych pazia na dworze. Jeden z nich, imieniem Robert, wymyślił plan, jak pozbyć się Fortunatusa. Powiedział młodemu człowiekowi, że hrabia nabrał do niego niechęci i zamierzał go zabić. Fortunatus uwierzył w tę historię, spakował swoje piękne ubrania i pieniądze, i wymknął się przed świtem.
Strona 4
Podróżował do wielu wielkich miast i żył dobrze, a ponieważ był hojny i nie mądrzejszy niż większość młodych w jego wieku, wkrótce znalazł się bez pieniędzy.
Jak jego ojciec, zaczął wtedy myśleć o pracy i wędrował po połowie Bretanii, szukając jej.
Nikt go nie chciał, więc wędrował z miejsca na miejsce, aż znalazł się w gęstym lesie bez ścieżek i z małą ilością światła. Spędził tam dwa pełne dni bez jedzenia i bardzo mało wody do picia.
Strona 5
Szedł najpierw w jednym kierunku, potem w drugim, ale nigdy nie znalazł drogi powrotnej. Pierwszej nocy spał dobrze i był zbyt zmęczony, by bać się ludzi czy zwierząt.
Kiedy jednak zapadł zmrok po raz drugi i z daleka dobiegło warczenie, przestraszył się i rozejrzał za wysokim drzewem, gdzie byłby bezpieczny przed wrogami.
Zaledwie usadowił się wygodnie na jednej z gałęzi, gdy lew podszedł do źródła tryskającego ze skały w pobliżu drzewa, położył się i chciwie pił.
Strona 6
To było wystarczająco złe, ale lwy nie wspinają się na drzewa, więc dopóki Fortunatus siedział na gałęzi, był bezpieczny. Zaledwie jednak lew zniknął z pola widzenia, a jego miejsce zajął niedźwiedź, a niedźwiedzie, jak dobrze wiedział Fortunatus, wspinają się na drzewa.
Serce biło szybko, i nie bez powodu, gdyż gdy niedźwiedź odwrócił się, spojrzał w górę i zobaczył Fortunatusa!
W tamtych czasach każdy młody mężczyzna nosił miecz u pasa i był to zwyczaj, który bardzo przydał się Fortunatusowi. Wyciągnął miecz, a gdy niedźwiedź znalazł się w odległości metra, gwałtownie wyprowadził pchnięcie.
Strona 7
Niedźwiedź, oszalały z bólu, próbował skoczyć, ale gałąź, na której stał, złamała się pod jego ciężarem i runął ciężko na ziemię. Wtedy Fortunatus zszedł z drzewa (upewniwszy się wcześniej, że w pobliżu nie ma innych dzikich zwierząt) i zabił go jednym ciosem.
Właśnie myślał o tym, żeby rozpalić ognisko i zrobić sobie porządny obiad z niedźwiedziego mięsa, które wcale nie jest takie złe, gdy zobaczył piękną damę stojącą obok niego. Oparła się na kole, a jej oczy były zakryte przepaską.
Strona 8

„Jestem Pani Fortuna” – powiedziała. „I mam dla ciebie dar. Czy ma to być mądrość, siła, długie życie, bogactwo, zdrowie czy uroda? Pomyśl dobrze i powiedz mi, czego chcesz.”
Ale Fortunatus, który doświadczył prawdziwości przysłowia „Trudno myśleć na pusty żołądek”, odpowiedział szybko: „Dobra pani, daj mi bogactwo w obfitości, abym już nigdy nie był tak głodny jak teraz.”
Pani wyciągnęła sakiewkę i powiedziała mu, że wystarczy włożyć w nią rękę, a on i jego dzieci zawsze znajdą w niej dziesięć złotych monet. Ale kiedy oni umrą, sakiewka przestanie być magiczna.
Strona 9
Na tę wiadomość Fortunatus oszalał z radości i prawie nie mógł znaleźć słów, by podziękować pani. Ale ona powiedziała, że najlepsze, co może zrobić, to wydostać się z lasu, i zanim się pożegnała, wskazała, którą ścieżką ma iść.
Szedł nią tak szybko, na ile pozwalało mu osłabienie, aż w oddali pojawiło się mile widziane światło, oznaczające, że w pobliżu znajduje się jakiś dom. Okazało się, że to karczma, ale zanim wszedł, Fortunatus uznał, że powinien upewnić się, czy dama mówiła prawdę, i wyjął sakiewkę, zaglądając do środka.
Strona 10
I rzeczywiście, leżało tam dziesięć złotych monet, lśniących i błyszczących. Wtedy Fortunatus odważnie wszedł do karczmy i natychmiast zamówił dobry obiad, bo był bardzo głodny, i kazał podać najlepsze wino w domu.
I tak mało dbał o to, co wydaje, że wszyscy myśleli, iż jest wielkim panem, i prześcigali się w biegu, gdy wołał.
Po nocy w miękkim łóżku Fortunatus poczuł się tak dobrze, że zapytał gospodarza, czy może załatwić mu służących i powiedzieć, gdzie może zdobyć dobre konie. Następnym krokiem było zdobycie eleganckich ubrań, a potem wynajęcie dużego domu, w którym mógłby wyprawiać wielkie przyjęcia dla szlachty i pięknych dam mieszkających w zamkach w okolicy.
Strona 11
W ten sposób szybko minął cały rok, a Fortunatus był tak pochłonięty zabawą, że ani razu nie pomyślał o swoich rodzicach, których pozostawił na Cyprze. Ale chociaż był lekkomyślny, nie był zły.
Gdy tylko przyszło mu do głowy, że istnieją, zaczął przygotowywać podróż, aby je odwiedzić. Ponieważ nie lubił być sam, rozejrzał się za kimś starszym i mądrzejszym od siebie, z kim mógłby podróżować.
Strona 12
Niedługo potem miał to szczęście, że spotkał starego człowieka, który wiele lat wcześniej opuścił żonę i dzieci w odległym kraju, gdy wyruszył w świat szukać szczęścia, którego nigdy nie znalazł.
Zgodził się towarzyszyć Fortunatusowi z powrotem na Cypr, ale tylko pod warunkiem, że najpierw pojedzie do domu na kilka tygodni, zanim odważą się popłynąć na tak obcą i odległą wyspę.
Fortunatus przyjął propozycję, a ponieważ zawsze lubił coś nowego, powiedział, że się przyłączy.
Strona 13
Podróż była długa i musieli przekroczyć wiele wielkich rzek, wspiąć się na wysokie góry i znaleźć drogę przez gęste lasy, zanim w końcu dotarli do zamku starego człowieka. Żona i dzieci prawie stracili nadzieję, że go jeszcze zobaczą, i z entuzjazmem zebrali się wokół niego. Fortunatus zakochał się w najmłodszej córce, najpiękniejszej istocie na całym świecie, która miała na imię Kasandra, w niecałe pięć minut.
„Daj mi ją za żonę” – powiedział do starego człowieka – „i wyjedźmy wszyscy razem do Famagosty.”
Strona 14
Więc kupiono statek wystarczająco duży dla Fortunatusa, starego mężczyzny i jego żony oraz ich dziesięciorga dzieci – pięciu synów i pięciu córek. Dzień przed wypłynięciem świętowano wesele z wielką radością i wszyscy myśleli, że Fortunatus z pewnością jest przebranym księciem.
Ale kiedy dotarli na Cypr, dowiedział się z żalem, że zarówno ojciec, jak i matka nie żyją. Przez pewien czas zamykał się w domu i nie chciał nikogo widzieć, pełen wstydu, że zapomniał o nich przez te wszystkie lata.
Potem poprosił starego mężczyznę i jego żonę, aby zostali z nim i zajęli miejsce jego rodziców.
Strona 15

Przez dwanaście lat Fortunatus, Cassandra i ich dwaj mali chłopcy żyli szczęśliwie w Famagocie. Mieli piękny dom i wszystko, czego mogli zapragnąć. Kiedy siostry Cassandry wyszły za mąż, sakiewka sprawiła, że każda z nich otrzymała majątek.
Ale w końcu Fortunatus znudził się siedzeniem w domu i pomyślał, że ma ochotę znów wyruszyć w świat i zobaczyć świat.
Cassandra wylała wiele łez, gdy najpierw opowiedział jej o swoim pragnieniu, i miał wielkie trudności z przekonaniem jej, by wyraziła zgodę.
Strona 16
Ale kiedy obiecał, że wróci po dwóch latach, zgodziła się, aby odjechał. Przed wyjazdem pokazał jej trzy skrzynie ze złotem stojące w pokoju z żelaznymi drzwiami i ścianami grubymi na dwanaście stóp.
„Jeśli coś by mi się stało”, powiedział, „i nigdy nie wrócę, zachowaj jedną ze skrzyń dla siebie, a pozostałe daj naszym dwóm synom.” Potem uściskał ich wszystkich i wsiadł na statek do Aleksandrii.
Wiatr był pomyślny i w ciągu kilku dni wpłynęli do portu. Tam Fortunatus został poinformowany przez mężczyznę, którego spotkał na lądzie, że jeśli chce być dobrze przyjęty w mieście, musi zacząć od podarowania pięknego prezentu sułtanowi.
Strona 17
„To proste”, powiedział Fortunatus i wszedł do sklepu jubilera, gdzie kupił wielki złoty puchar, który kosztował pięć tysięcy funtów. Ten podatek tak bardzo ucieszył sułtana, że rozkazał dać Fortunatusowi sto beczek przypraw.
Fortunatus załadował je na statek i rozkazał kapitanowi wrócić na Cypr i dostarczyć je jego żonie Cassandrze.
Następnie uzyskał audiencję u sułtana i poprosił o pozwolenie na podróż przez kraj, co sułtan chętnie mu udzielił, dodając kilka listów do władców innych krajów, które Fortunatus mógłby odwiedzić.
Strona 18
Pełen radości, że znów może swobodnie wędrować po świecie, Fortunatus wyruszył w podróż nie tracąc ani dnia. Podróżował od dworu do dworu, zadziwiając wszystkich swoim wspaniałym strojem i wspaniałymi prezentami, które rozdawał. W końcu znudziło mu się wędrowanie tak samo, jak wcześniej nudziło go przebywanie w domu, i wrócił do Aleksandrii, gdzie znalazł w porcie ten sam statek, który zawiózł go z Cypru. Oczywiście pierwszą rzeczą, jaką zrobił, było przywitanie się z sułtanem, który nie mógł się doczekać, by usłyszeć o jego przygodach.
Kiedy Fortunatus opowiedział wszystko, sułtan rzekł: „Cóż, widziałeś wiele cudownych rzeczy, ale mam ci coś do pokazania, co jest jeszcze bardziej niezwykłe”. I zaprowadził go do pokoju, gdzie wzdłuż ścian leżały stosy klejnotów. Fortunatus był całkiem oślepiony, ale sułtan szedł dalej bez zatrzymywania się i otworzył drzwi w głębi. Jak okiem sięgnąć, szafa była całkowicie pusta, z wyjątkiem małej czerwonej czapki, jakiej używają żołnierze w Turcji.
Strona 19
„Spójrz na to” – powiedział sułtan.
„Ale to nic szczególnie cennego” – odpowiedział Fortunatus. „Widziałem dziesiątki lepszych czapek niż ta dzisiaj.”
«Ach,» powiedział sułtan, «nie wiesz, co mówisz. Kto włoży tę czapkę na głowę i zapragnie znaleźć się w jakimś miejscu, znajdzie się tam w mgnieniu oka.»
«Ale kto ją zrobił?» zapytał Fortunatus.
«Nie mogę ci powiedzieć,» odpowiedział sułtan.
«Czy jest ciężka do noszenia?» zapytał Fortunatus.
«Nie, całkiem lekka,» odpowiedział sułtan. «Tylko jej dotknij.»
Strona 20

Fortunatus wziął czapkę i włożył ją na głowę, i bez zastanowienia zapragnął znaleźć się z powrotem na statku, który miał płynąć do Famagosty. W ciągu sekundy stanął na dziobie, podczas gdy podnoszono kotwicę, a gdy sułtan żałował swojej głupoty, że pozwolił Fortunatusowi przymierzyć czapkę, statek popłynął w stronę Cypru.
Kiedy nadszedł ten dzień, Fortunatus zastał żonę i dzieci w dobrym zdrowiu, ale dwoje starszych osób już umarło i zostało pochowanych. Jego synowie wyrośli na dużych i silnych mężczyzn, ale w przeciwieństwie do ojca nie mieli ochoty oglądać świata, a największą radość znajdowali w polowaniach i turniejach rycerskich. Przez większość czasu Fortunatus był zadowolony, siedząc spokojnie w domu, a jeśli ogarnął go niepokój, mógł wyjść na kilka godzin, nie będąc zauważonym, dzięki czapce, której nigdy nie odesłał sułtanowi.
Z czasem się zestarzał i poczuł, że nie zostało mu wiele dni życia. Posłał po swoich dwóch synów, pokazał im sakiewkę i czapkę, i rzekł do nich: „Nigdy nie rozstawajcie się z tymi cennymi przedmiotami. Są warte więcej niż całe złoto i ziemia, które wam zostawiam. Ale nigdy nie zdradzajcie tajemnicy, nawet żonie ani najbliższemu przyjacielowi. Ta sakiewka służyła mi dobrze przez czterdzieści lat i nikt nie wie, skąd wziąłem swoje bogactwo.” Potem umarł i został pochowany obok swojej żony Kasandry, i opłakiwano go w Famaguście przez wiele lat.