Książki

Dlaczego morze jest słone

Why The Sea Is Salt

Andrew Lang

Otwiera okno drukowania, w którym można wybrać zapis jako PDF.
Strona 1Uruchomiono: 2026-07-22 18:44BokRobot · Strona 1 / 13

Strona 1

Dawno, dawno temu żyło dwóch braci – jeden bogaty, a drugi biedny. W wigilię Bożego Narodzenia biedny nie miał w domu ani kawałka chleba ani mięsa. Poszedł więc do swojego brata i poprosił go, na miłość boską, aby dał mu coś na święta. Nie był to pierwszy raz, kiedy brat musiał mu coś dać, i nie był bardziej zadowolony z tej prośby niż zwykle.

„Jeśli zrobisz, o co cię poproszę, dostaniesz całą szynkę” – powiedział. Biedny natychmiast podziękował i obiecał to zrobić.

Strona 2BokRobot · Strona 2 / 13

Strona 2

Ilustracja do Strona 2

„No, proszę, oto szynka, a teraz musisz iść prosto do Sali Zmarłych” – powiedział bogaty brat i rzucił mu szynkę.

«Tak, zrobię, jak obiecałem», powiedział drugi, wziął szynkę i ruszył w drogę. Szedł i szedł cały dzień, a gdy nastał wieczór, dotarł do miejsca, gdzie jaśniało silne światło.

«Nie wątpię, że to właściwe miejsce», pomyślał mężczyzna z szynką.

Stary mężczyzna z długą białą brodą stał w szopie i rąbał polana.

«Dobry wieczór», powiedział mężczyzna z szynką.

Strona 3BokRobot · Strona 3 / 13

Strona 3

«Dobry wieczór tobie. Dokąd zmierzasz o tak późnej porze?» powiedział mężczyzna.

«Idę do Sali Zmarłych, jeśli jestem na dobrej drodze», odpowiedział biedny mężczyzna.

- Och, tak, jesteś na dobrej drodze, bo to tutaj - powiedział starzec. - Kiedy wejdziesz, wszyscy będą próbowali kupić twoją szynkę, bo nie mają tam dużo mięsa.

Ale nie sprzedawaj jej, chyba że dostaniesz żarna stojące za drzwiami. Kiedy wyjdziesz, nauczę cię, jak zatrzymać żarna, które są przydatne do prawie wszystkiego.

Strona 4BokRobot · Strona 4 / 13

Strona 4

Tak więc człowiek z szynką podziękował drugiemu za dobrą radę i zapukał do drzwi.

Kiedy wszedł, wszystko stało się dokładnie tak, jak powiedział starzec: wszyscy ludzie, duzi i mali, otoczyli go jak mrówki na mrowisku, a każdy próbował przebić drugiego ofertą za szynkę.

– Właściwie to moja żona i ja powinniśmy mieć ją na nasz świąteczny obiad, ale skoro tak bardzo wam na niej zależy, muszę wam ją dać – powiedział mężczyzna. – Ale jeśli ją sprzedam, będę chciał żarna, które stoją za drzwiami.

Strona 5BokRobot · Strona 5 / 13

Strona 5

Ilustracja do Strona 5

Z początku nie chcieli o tym słyszeć i targowali się z mężczyzną, ale on upierał się przy swoim, więc ludzie musieli oddać mu żarna. Kiedy mężczyzna wyszedł na podwórze, zapytał starego drwala, jak zatrzymać żarna, a gdy się tego nauczył, podziękował mu i ruszył do domu tak szybko, jak tylko mógł, ale nie dotarł przed północą w Wigilię.

„Gdzieś ty się, u licha, podziewał?” – powiedziała baba. „Siedziałam tu i czekałam godzinami, a nie mam nawet dwóch patyków, żeby skrzyżować pod garnkiem z kaszą na Wigilię.”

Strona 6BokRobot · Strona 6 / 13

Strona 6

„Och, nie mogłem przyjść wcześniej; miałem coś ważnego do zrobienia, a także długą drogę do przebycia; ale teraz zobaczysz!” – powiedział mężczyzna, po czym postawił młyn na stole i kazał mu najpierw zmielić światło, potem obrus, a następnie mięso, piwo i wszystko inne, co było dobre na kolację wigilijną; i młyn zmielił wszystko, o co poprosił. „Och, wielki!” – powiedziała kobieta, gdy jedna rzecz po drugiej się pojawiała; i chciała wiedzieć, skąd mężczyzna wziął ten młyn, ale on nie chciał jej tego powiedzieć.

„Nie przejmuj się, skąd go mam; widzisz, że jest dobry, a woda, która nim obraca, nigdy nie zamarza” – powiedział mężczyzna. Następnie zemleł mięso, napoje i wszelkiego rodzaju smakołyki, wystarczające na cały okres Bożego Narodzenia, a trzeciego dnia zaprosił wszystkich swoich przyjaciół na ucztę.

Strona 7BokRobot · Strona 7 / 13

Strona 7

Kiedy bogaty brat zobaczył wszystko, co było na stole i w domu, stał się zarówno zły, jak i wściekły, bo nie życzył bratu niczego dobrego. „W Wigilię był tak biedny, że przyszedł do mnie żebrać o kęs chleba na miłość boską, a teraz urządza ucztę, jakby był hrabią i królem!” – pomyślał. „Ale na miłość nieba, powiedz mi, skąd masz swoje bogactwo” – powiedział do brata.

„Zza drzwi” – odpowiedział ten, który posiadał żarna, bo nie chciał zaspokoić ciekawości brata; ale późnym wieczorem, gdy już wypił parę kieliszków ponad miarę, nie mógł się powstrzymać i opowiedział, jak zdobył żarna.

Strona 8BokRobot · Strona 8 / 13

Strona 8

Ilustracja do Strona 8

„Widzisz, to przyniosło mi całe moje bogactwo!” – powiedział, wyjmując żarna i każąc im mleć najpierw jedną rzecz, a potem drugą. Gdy brat to zobaczył, nalegał, aby dostać żarna, i po długich namowach je otrzymał; ale musiał zapłacić za nie trzysta talarów, a biedny brat miał zatrzymać je do końca żniw, myśląc: „Jeśli zatrzymam je tak długo, mogę namleć mięsa i napojów, które wystarczą na wiele lat.”

Przez ten czas możecie sobie wyobrazić, że żarna nie rdzewiały, a gdy nadeszły żniwa, bogaty brat dostał je, ale ten drugi uważał, aby go nie nauczyć, jak je zatrzymać.

Był wieczór, gdy bogaty człowiek przywiózł żarna do domu, a rano kazał żonie iść na pole i rozrzucać siano za kosiarzami, a sam miał tego dnia zająć się domem, powiedział.

Strona 9BokRobot · Strona 9 / 13

Strona 9

Kiedy nadszedł czas obiadu, postawił żarna na kuchennym stole i powiedział: „Mel śledzie i kaszę mleczną, i zrób to szybko i dobrze.”

Wtedy żarna zaczęły mleć śledzie i kaszę mleczną, i najpierw napełniły się wszystkie miski i balie, a potem zaczęło się rozlewać po całej kuchennej podłodze.

Mężczyzna obracał je i kręcił, robił wszystko, co mógł, żeby je zatrzymać, ale jakkolwiek je obracał i przekręcał, żarna mieliły dalej, i wkrótce kasza podniosła się tak wysoko, że mężczyzna zaczął tonąć.

Strona 10BokRobot · Strona 10 / 13

Strona 10

Więc otworzył drzwi do salonu, ale nie minęło dużo czasu, zanim żarna zapełniły również salon, i z trudem udało mu się przebić przez strumień owsianki i chwycić za klamkę.

Gdy otworzył drzwi, nie zabawił długo w pokoju, tylko wybiegł, a śledzie i owsianka podążyły za nim, zalewając podwórze i pole. Tymczasem żona, która suszyła siano na zewnątrz, zaczęła myśleć, że obiad się opóźnia, i powiedziała do kobiet i żniwiarzy: „Nawet jeśli gospodarz nie woła nas do domu, równie dobrze możemy pójść.”

Strona 11BokRobot · Strona 11 / 13

Strona 11

Ilustracja do Strona 11

Może mu się wydaje, że nie jest dobry w robieniu owsianki i że powinienem mu pomóc.” Ruszyli więc z powrotem do domu, ale gdy uszli kawałek pod górę, spotkali śledzie, owsiankę i chleb, wszystko wypływające i wijące się jedno przez drugie, a przed tą powodzią samego mężczyznę.

„Żebyście mieli po sto żołądków! Uważajcie, żebyście nie utonęli w kaszy!” – krzyknął, przebiegając obok nich, jakby gonił go potwór, i pobiegł do domu brata. Błagał go na miłość boską, żeby natychmiast wziął żarna z powrotem, bo jeśli będą mleć jeszcze godzinę, cała okolica zostanie zniszczona przez śledzie i kaszę. Brat jednak nie chciał ich wziąć, dopóki tamten nie zapłacił mu trzystu talarów, i musiał to zrobić.

Strona 12BokRobot · Strona 12 / 13

Strona 12

Teraz biedny brat znów miał i pieniądze, i żarna. Nie minęło wiele czasu, a miał już gospodarstwo o wiele piękniejsze niż to, w którym mieszkał jego brat, a żarna mieliły mu tyle pieniędzy, że pokrył je złotymi płytkami; gospodarstwo leżało tuż nad brzegiem morza, więc świeciło i błyszczało daleko na morzu.

Wszyscy, którzy przepływali obok, musieli teraz przybijać do brzegu, aby odwiedzić bogacza w złotym gospodarstwie, i wszyscy chcieli zobaczyć cudowne żarna, gdyż wieść o nich rozeszła się szeroko i daleko, i nie było nikogo, kto by o nich nie słyszał.

Strona 13BokRobot · Strona 13 / 13

Strona 13

Po bardzo długim czasie przyszedł także kapitan, który chciał zobaczyć żarna. Zapytał, czy mogą mleć sól. „Tak, mogą mleć sól” – odpowiedział właściciel, a gdy kapitan to usłyszał, zapragnął z całego serca zdobyć żarna, choćby miały kosztować tyle, ile chcą, bo pomyślał: gdyby je miał, nie musiałby żeglować daleko po niebezpiecznym morzu po ładunki soli.

Najpierw mężczyzna nie chciał słyszeć o rozstaniu się z nią, ale kapitan błagał i prosił, aż w końcu mężczyzna sprzedał mu ją i dostał za nią wiele, wiele tysięcy talarów. Gdy kapitan miał już młyn na plecach, nie zabawił tam długo, bo tak bał się, że mężczyzna zmieni zdanie, i nie miał czasu zapytać, jak zatrzymać mielenie, ale wszedł na swój statek tak szybko, jak tylko mógł.

Gdy wypłynął już kawałek w morze, wyniósł żarna na pokład. „Miel sól, i to szybko i dobrze” – powiedział kapitan. Żarna zaczęły mleć sól, tryskając nią jak wodą. Gdy kapitan miał już statek pełen, chciał zatrzymać żarna, ale choć kręcił nimi i próbował wszelkimi sposobami, żarna mieliły dalej, a góra soli rosła wyżej i wyżej, aż w końcu statek zatonął. Żarna leżą na dnie morza i wciąż mielą dzień po dniu – i dlatego właśnie morze jest słone.