Książki

Roszpunka

Rapunzel

Jacob Grimm and Wilhelm Grimm

Otwiera okno drukowania, w którym można wybrać zapis jako PDF.
Strona 1Uruchomiono: 2026-07-22 19:51BokRobot · Strona 1 / 8

Strona 1

Dawno, dawno temu żyli sobie mężczyzna i kobieta, którzy od dawna pragnęli dziecka, ale nie mogli go mieć. W końcu żona miała nadzieję, że Bóg spełni jej życzenie. Mieli małe okienko z tyłu domu, skąd mogli zobaczyć wspaniały ogród pełen najpiękniejszych kwiatów i ziół. Ogród był otoczony wysokim murem i nikt nie odważył się do niego wejść, ponieważ należał do czarownicy, która miała wielką moc i której wszyscy się bali.

Pewnego dnia żona stała przy oknie i patrzyła w dół na ogród. Zobaczyła tam grządkę z najpiękniejszą rzeżuchą, która wyglądała tak świeżo i zielono, że bardzo zapragnęła jej skosztować. Pragnienie stawało się silniejsze z każdym dniem, a ponieważ wiedziała, że nie może zdobyć ani odrobiny, stała się blada i mizerna. Mąż zaniepokoił się i zapytał: „Co ci jest, droga żono?” „Ach”, odpowiedziała, „jeśli nie skosztuję tej rzeżuchy, która rośnie w ogrodzie za naszym domem, umrę”.

Strona 2BokRobot · Strona 2 / 8

Strona 2

Ilustracja do Strona 2

Mężczyzna, który ją kochał, pomyślał: „Lepiej niż pozwolić żonie umrzeć, muszę zdobyć jej roszpunę, bez względu na cenę”.

O zmierzchu wspiął się zatem na mur i zszedł do ogrodu wiedźmy, szybko zerwał garść roszpuny i przyniósł ją żonie.

Ona natychmiast zrobiła sobie z niej sałatkę i zjadła z wielkim apetytem. Ale tak jej smakowała, że następnego dnia miała trzy razy większą ochotę na więcej. Jeśli mężczyzna miał zaznać spokoju, musiał zejść do ogrodu ponownie.

Strona 3BokRobot · Strona 3 / 8

Strona 3

W wieczornym mroku zszedł, ale gdy przelazł przez mur, przeraził się – bo przed nim stała wiedźma.

«Jak śmiesz – powiedziała ze złością – wchodzić do mojego ogrodu i kraść jak złodziej moją gorczycę? Zapłacisz za to!» «Och – odparł mąż – błagam, zlituj się. Zrobiłem to tylko z konieczności.

Moja żona zobaczyła gorczycę z okna i dostała tak silnej ochoty na nią, że umarłaby, gdyby jej nie spróbowała.» Wtedy czarownica złagodniała i rzekła: «Skoro tak mówisz, pozwolę ci wziąć tyle gorczycy, ile zechcesz.

Strona 4BokRobot · Strona 4 / 8

Strona 4

Ilustracja do Strona 4

Ale pod jednym warunkiem: musisz mi dać dziecko, które urodzi twoja żona. Będzie dobrze traktowane, a ja będę się nim opiekować jak matka.»

Mężczyzna z przerażenia zgodził się na wszystko, a gdy żona urodziła, czarownica natychmiast przyszła, nadała dziecku imię Roszpunka i zabrała je ze sobą.

Roszpunka rosła i stała się najpiękniejszym dzieckiem pod słońcem. Gdy miała dwanaście lat, czarownica zamknęła ją w wysokiej wieży pośrodku lasu. Wieża nie miała ani schodów, ani drzwi, tylko małe okienko na samej górze. Gdy czarownica chciała wejść, stawała pod oknem i wołała:

Side 5BokRobot · Strona 5 / 8

„Roszpunko, Roszpunko, spuść mi swoje włosy!”

Roszpunka miała długie, wspaniałe włosy, delikatne jak przędzione złoto. Gdy usłyszała głos czarownicy, rozplatała warkocze, owinęła je wokół haka w oknie, a włosy opadły na dwadzieścia łokci w dół. Potem czarownica wspięła się po nich.

Po kilku latach zdarzyło się, że syn króla jechał przez las i przejeżdżał obok wieży. Wtedy usłyszał śpiew tak piękny, że zatrzymał się i słuchał. To Rozpustnica w samotności nuciła swym słodkim głosem. Syn króla chciał wejść do niej i szukał drzwi, ale żadnych nie było. Pojechał do domu, ale pieśń poruszyła jego serce tak głęboko, że każdego dnia wychodził do lasu i słuchał.

Strona 6BokRobot · Strona 6 / 8

Strona 6

Ilustracja do Strona 6

Pewnego razu, gdy stał za drzewem, zobaczył, że wiedźma przyszła i zawołała:

„Rozpustnico, Rozpustnico, spuść mi swoje włosy!”

Wtedy Rapunzel opuściła warkocze, a wiedźma wspięła się. „Jeśli po tej drabinie można się dostać, ja też spróbuję szczęścia” – pomyślał. Następnego dnia, gdy zaczęło się ściemniać, podszedł do wieży i zawołał:

„Rapunzel, Rapunzel, spuść mi swoje włosy!”

Natychmiast opadły włosy i królewicz wdrapał się.

Na początku Roszpunka bardzo się przestraszyła, gdy podszedł do niej mężczyzna, ale królewicz przemówił do niej życzliwie i powiedział, że jego serce jest tak poruszone, że nie daje mu spokoju, i że musi ją zobaczyć. Wtedy Roszpunka straciła strach, a gdy zapytał, czy chce go za męża, i zobaczyła, że jest młody i przystojny, pomyślała: „On będzie mnie kochał bardziej niż stara pani Gothel”. Powiedziała tak i podała mu rękę.

Strona 7BokRobot · Strona 7 / 8

Strona 7

„Chętnie odjadę z tobą”, powiedziała, „ale nie wiem, jak mam zejść na dół. Za każdym razem, gdy przyjdziesz, przynieś motek jedwabiu, a ja utkam drabinę. Gdy będzie gotowa, zejdę po niej, a ty możesz wziąć mnie na swojego konia.” Uzgodnili, że będzie przychodził każdego wieczoru, bo stara przychodziła w ciągu dnia. Wiedźma niczego nie zauważyła, aż pewnego dnia Roszpunka powiedziała: „Powiedz mi, pani Gothel, dlaczego jesteś o wiele cięższa do wciągnięcia niż młody królewicz? On jest u mnie w mgnieniu oka.”

„Ach, ty niegrzeczne dziecko!” – krzyknęła wiedźma. „Co ja słyszę? Myślałam, że ochraniam cię przed całym światem, a ty mnie oszukałaś!” W gniewie chwyciła piękne warkocze Roszpunki, owinęła je dwa razy wokół lewej dłoni, prawą chwyciła nożyce, i ciach, ciach – zostały odcięte, a piękne warkocze leżały na podłodze. Była tak bezlitosna, że zaprowadziła biedną Roszpunkę na pustkowie, gdzie musiała żyć w wielkim smutku i nędzy.

Tego samego dnia wiedźma przymocowała odcięte warkocze do haka w oknie. Kiedy przyszedł królewicz i zawołał:

Strona 8BokRobot · Strona 8 / 8

Strona 8

„Roszpunko, Roszpunko, spuść mi swoje włosy!” – wtedy spuściła włosy. Królewicz wdrapał się na górę, ale na górze znalazł nie swoją ukochaną Roszpunkę, tylko wiedźmę, która patrzyła na niego złymi i jadowitymi oczami. „Aha!” – zawołała szyderczo. „Chciałeś zabrać swoją ukochaną, ale piękny ptaszek już nie śpiewa w gniazdku. Kot go porwał, i wydrapie ci też oczy. Roszpunka jest dla ciebie stracona – nigdy więcej jej nie zobaczysz!”

Królewicz oszalał z bólu i w rozpaczy skoczył z wieży. Uszedł z życiem, ale ciernie, na które spadł, przebiły mu oczy. Błąkał się więc po lesie, ślepy, jedząc tylko korzenie i jagody, a przez cały czas opłakiwał stratę swojej ukochanej żony.

Przez kilka lat błąkał się w nędzy, aż w końcu dotarł do pustkowia, gdzie Rapunzel z bliźniętami, które urodziła, chłopcem i dziewczynką, żyła w biedzie. Usłyszał głos tak znajomy, że podszedł w jego stronę. Gdy się zbliżył, Rapunzel go rozpoznała, rzuciła mu się na szyję i zapłakała. Dwie jej łzy padły na jego oczy, a one znów stały się jasne – widział jak dawniej. Zaprowadził ją do swego królestwa, gdzie został przyjęty z radością, i żyli długo, szczęśliwie i zadowoleni.