Książki

Francuski Puck

A French Puck

Andrew Lang

Otwiera okno drukowania, w którym można wybrać zapis jako PDF.
Strona 1Uruchomiono: 2026-07-22 12:59BokRobot · Strona 1 / 9

Strona 1

W środku Francji, gdzie są zielone pastwiska i doliny, mieszkał psotny duch. Uwielbiał płatać figle wszystkim, zwłaszcza pasterzom i parobkom. Nigdy nie wiedzieli, kiedy są bezpieczni, bo potrafił przemienić się w mężczyznę, kobietę lub dziecko, patyk, kozę lub pług. Jedno tylko mu nie wychodziło: nie mógł zamienić się w igłę. Co prawda potrafił przybrać postać igły, ale bez względu na to, jak bardzo się starał, nie umiał zrobić ucha igielnego. Każda kobieta od razu by go odkryła, a on o tym wiedział.

Czas, który ten złośliwy duch (którego nazywamy Puckiem) wybierał najchętniej do swoich psikusów, to była około północy, akurat wtedy, gdy pasterze i parobkowie, wyczerpani całodzienną pracą, spali twardo. Wtedy wchodził do obory i odczepiał łańcuchy trzymające każdą krowę na miejscu, zrzucając je na podłogę z głośnym łoskotem.

Strona 2BokRobot · Strona 2 / 9

Strona 2

Ilustracja do Strona 2

Hałas był tak potężny, że budził parobków, nieważne jak bardzo byli zmęczeni, i wlekli się senni do obory, by ponownie założyć łańcuchy.

Ale gdy tylko wracali do łóżka, działo się to samo i tak trwało aż do rana.

Albo Puck mógł spędzić noc na splataniu grzyw i ogonów dwóch koni, tak że stajenni godzinami usiłowali je rozplątać, podczas gdy Puck, ukryty w sianie na strychu, wyglądał i świetnie się bawił.

Strona 3BokRobot · Strona 3 / 9

Strona 3

Pewnego wieczoru, ponad osiemdziesiąt lat temu, szedł wzdłuż strumienia mężczyzna imieniem Wilhelm. Zauważył owcę, która głośno beczała. Wilhelm pomyślał, że musiała się zabłąkać ze stada i że powinien zabrać ją do domu, dopóki nie dowie się, do kogo należy. Podszedł do owcy, a ponieważ wyglądała na tak zmęczoną, że ledwo mogła chodzić, wziął ją na ramiona i ruszył dalej. Owca była dość ciężka, ale dobry człowiek był miłosierny i szedł chwiejnie, jak mógł.

„Niedaleko już” – pomyślał, gdy dotarł do alei orzechów włoskich. Nagle nad jego głową rozległ się głos, tak że aż podskoczył.

Strona 4BokRobot · Strona 4 / 9

Strona 4

„Gdzie jesteś?” – powiedział głos, a owca odpowiedziała:

„Tu, na ramionach osła.”

W następnej chwili owca stanęła na ziemi, a Wilhelm pognał do domu tak szybko, jak tylko mógł. Ale gdy biegł, w uszach zabrzmiał mu śmiech, który był też trochę jak beczenie. I choć starał się nie słyszeć, dotarły do niego słowa: „Och, jakże się ubawiłem!”

Puck pilnował, by nie płatać figli zawsze w tym samym miejscu, lecz odwiedzał wioskę za wioską, tak że wszyscy drżeli ze strachu, czy nie staną się jego następną ofiarą. Po pewnym czasie znudzili mu się parobkowie i pasterze, i zaczął się zastanawiać, czy nie ma kogoś innego, kim mógłby się zabawić.

Strona 5BokRobot · Strona 5 / 9

Strona 5

Ilustracja do Strona 5

W końcu usłyszał o młodej parze, która miała pojechać do najbliższego miasta, by kupić wszystko, czego potrzebowali do urządzenia domu. Pewien, że zapomną czegoś, bez czego nie będą mogli się obejść, Puck cierpliwie czekał, aż nadjadą swoim wozem w drodze powrotnej.

Przemienił się w muchę, by podsłuchać ich rozmowę.

Długo było bardzo nudno – tylko rozmowa o dniu ślubu w następnym miesiącu i o tym, kogo zaprosić. To naprowadziło pannę młodą na temat sukni ślubnej i wydała z siebie mały pisk.

Strona 6BokRobot · Strona 6 / 9

Strona 6

„Ach! Och, jak mogłam być taka głupia! Zapomniałam kupić nici w różnych kolorach pasujących do moich ubrań!”

„O nie!” – wykrzyknął młody mężczyzna. „To niefortunne; czy nie mówiłaś, że krawcowa przychodzi jutro?”

„Tak, mówiłam” – i nagle wydała z siebie kolejny mały pisk, który brzmiał zupełnie inaczej niż pierwszy. „Patrz! Patrz!”

Pan młody spojrzał, a po jednej stronie drogi leżał duży kłębek nici we wszystkich kolorach – we wszystkich kolorach, to znaczy, które pasowały do sukien przywiązanych z tyłu wozu.

Strona 7BokRobot · Strona 7 / 9

Strona 7

„Ależ szczęście!” – zawołał i wyskoczył, by go podnieść. „Można by pomyśleć, że jakaś wróżka umieściła go tu celowo.”

„Może tak właśnie zrobiła” – roześmiała się dziewczyna i w tej samej chwili zdawało jej się, że słyszy echo swojego śmiechu dochodzące od konia, ale to była oczywiście bzdura.

Krawcowa była zachwycona otrzymaną nicią. Pasowała idealnie do materiałów i nigdy się nie plątała ani nie rwała, jak to robi większość nici. Skończyła pracę znacznie szybciej, niż się spodziewała, a panna młoda powiedziała, że musi przyjść do kościoła i zobaczyć ją w sukni ślubnej.

Strona 8BokRobot · Strona 8 / 9

Strona 8

Ilustracja do Strona 8

Przed kościołem stał wielki tłum, by oglądać ślub, ponieważ młodzi byli bardzo popularni w okolicy, a ich rodzice byli bardzo bogaci. Drzwi były otwarte i pannę młodą było widać z daleka, gdy szła aleją kasztanową.

„Co za piękna dziewczyna!” – wykrzykiwali mężczyźni. „Co za wspaniała suknia!” – szeptały kobiety. Lecz gdy tylko weszła do kościoła i ujęła dłoń pana młodego, który na nią czekał, rozległ się głośny dźwięk.

„Trzask! trzask! Trzask! trzask!” i suknia ślubna spadła na ziemię, ku wielkiemu zakłopotaniu oblubienicy.

Strona 9BokRobot · Strona 9 / 9

Strona 9

Nie znaczy to, że ślub został przełożony z powodu takiego drobiazgu! Mnóstwo płaszczy natychmiast zaoferowano młodej pannie młodej, ale była tak zdenerwowana, że ledwo mogła powstrzymać łzy.

Jeden z gości, bardziej ciekawski niż inni, został, by obejrzeć suknię, zdecydowany znaleźć przyczynę katastrofy.

„Nić musiała być zła” – powiedziała do siebie. „Sprawdzę, czy uda mi się ją złamać.” Ale bez względu na to, jak bardzo szukała, nie znalazła żadnej nici.

Nici nie było!