Książki
Prunella
Andrew Lang
Strona 1

Dawno, dawno temu żyła kobieta, która miała jedyną córkę. Gdy dziecko miało około siedmiu lat, każdego dnia w drodze do szkoły przechodziła obok sadu.
Rosła tam dzika śliwa, a na jej gałęziach wisiały pyszne, dojrzałe śliwki.
Każdego ranka dziecko zrywało śliwkę i wkładało ją do kieszeni, aby zjeść w szkole. Dlatego nazwano ją Prunella. Otóż sad należał do czarownicy. Pewnego dnia czarownica zauważyła, że dziecko zrywa śliwkę idąc drogą.
Strona 2
Prunella robiła to zupełnie niewinnie, nie wiedząc, że robi coś złego, biorąc owoce wiszące przy drodze. Ale wiedźma była wściekła i następnego dnia ukryła się za żywopłotem, a gdy Prunella przechodziła i wyciągnęła rękę, by zerwać owoc, wyskoczyła i chwyciła ją za ramię.
„Ach, ty mały złodzieju!” wykrzyknęła. „W końcu cię złapałam. Teraz zapłacisz za swoje przewinienia.”
Biedne dziecko, półżywe ze strachu, błagało staruszkę o przebaczenie, zapewniając ją, że nie wiedziało, iż zrobiło coś złego, i obiecując, że nigdy więcej tego nie zrobi. Ale wiedźma nie miała litości i wciągnęła Prunellę do swojego domu, gdzie trzymała ją do czasu, gdy mogła się zemścić.
Strona 3
Z biegiem lat Prunella wyrosła na bardzo piękną dziewczynę. Jej uroda i dobroć zamiast złagodzić serce wiedźmy, wzbudziły nienawiść i zazdrość.
Pewnego dnia zawołała Prunellę do siebie i powiedziała: „Weź ten kosz, idź do studni i wróć z nim napełnionym wodą. Jeśli tego nie zrobisz, zabiję cię.”
Dziewczynka wzięła koszyk, poszła i zanurzała go w studni w kółko. Ale jej praca była daremna. Za każdym razem, gdy wyciągała koszyk, woda wylewała się z niego. W końcu, z rozpaczy, poddała się, oparła się o studnię i zaczęła gorzko płakać, gdy nagle usłyszała obok siebie głos mówiący: „Prunello, dlaczego płaczesz?”
Strona 4
Kiedy się odwróciła, zobaczyła przystojnego młodzieńca, który patrzył na nią życzliwie, jakby jej współczuł.
„Kim jesteś”, zapytała, „i skąd znasz moje imię?”
„Jestem synem czarownicy,” odpowiedział, „i nazywam się Bensiabel. Wiem, że jest zdecydowana, abyś umarła, ale obiecuję ci, że nie zrealizuje swojego złego planu. Czy pocałujesz mnie, jeśli napełnię twój koszyk?”
„Nie,” powiedziała Prunella, „nie pocałuję cię, bo jesteś synem czarownicy.”
Strona 5
„Cóż”, odpowiedział młody mężczyzna smutno. „Daj mi swój koszyk, napełnię go dla ciebie.” I zanurzył go w studni, a woda pozostała w koszyku. Wtedy dziewczyna wróciła do domu z koszykiem pełnym wody. Gdy czarownica to zobaczyła, zbladła z wściekłości i wykrzyknęła: „Bensiabel musiał ci pomóc.” A Prunella spojrzała w dół i nic nie powiedziała.
„Cóż, zobaczymy, kto w końcu wygra”, powiedziała czarownica, straszliwie wściekła.
Następnego dnia zawołała dziewczynę do siebie i powiedziała: „Weź ten worek pszenicy. Wyjdę na chwilę; kiedy wrócę, oczekuję, że zrobiłaś z niego chleb. Jeśli tego nie zrobisz, zabiję cię.” Po tych słowach opuściła pokój, zamykając i ryglując za sobą drzwi.
Strona 6

Biedna Prunella nie wiedziała, co robić. Nie było możliwe, aby w tak krótkim czasie, gdy czarownicy nie było, zmielić pszenicę, zagnieść ciasto i upiec chleb. Najpierw pracowała dzielnie, ale gdy zobaczyła, jak beznadziejne jest zadanie, rzuciła się na krzesło i zaczęła gorzko płakać.
Z rozpaczy obudził ją głos Bensiabela, który powiedział obok: „Prunello, Prunello, nie płacz tak. Jeśli dasz mi pocałunek, upiekę chleb i będziesz uratowana.”
„Nie pocałuję syna czarownicy” – odpowiedziała Prunella.
Strona 7
Ale Bensiabel wziął od niej pszenicę, zmielił ją, zagniósł ciasto, a gdy czarownica wróciła, chleb był już upieczony w piecu.
Odwróciła się do dziewczyny z wściekłością w głosie i powiedziała: „Bensiabel musiała ci pomóc”; a Prunella spojrzała w dół i nic nie powiedziała.
„Zobaczymy, kto wygra na końcu” – powiedziała czarownica, a jej oczy płonęły gniewem.
Następnego dnia zawołała dziewczynę i powiedziała: „Idź do mojej siostry, która mieszka za górami. Ona da ci skrzynkę, którą musisz mi przynieść”. Powiedziała to, wiedząc dobrze, że jej siostra, która była jeszcze okrutniejszą i gorszą czarownicą od niej samej, nigdy nie pozwoli dziewczynie wrócić, ale wtrąci ją do lochu i zagłodzi na śmierć. Prunella niczego się nie domyślała i wyruszyła dość radośnie. Po drodze spotkała Bensiabela.
Strona 8
«Dokąd idziesz, Prunello?» zapytał.
«Idę do siostry mojej pani, aby przynieść skrzynkę.»
«Och, biedna, biedna dziewczyno!» powiedział Bensiabel. «Wysyłają cię na śmierć. Daj mi pocałunek, a uratuję cię.»
Ale Prunella odpowiedziała jak poprzednio: «Nie pocałuję syna wiedźmy.»
«Mimo to uratuję ci życie», powiedział Bensiabel, «bo kocham cię bardziej niż siebie samego. Weź ten dzbanek z oliwą, ten chleb, tę linę i tę miotłę. Gdy przyjdziesz do domu wiedźmy, nasmaruj zawiasy drzwi zawartością dzbanka, a chleb rzuć wielkiemu, groźnemu psu, który wyjdzie ci na spotkanie.
Strona 9
Gdy już miniesz psa, na dziedzińcu zobaczysz biedną kobietę, która na próżno próbuje opuścić wiadro do studni za pomocą swoich splecionych włosów.
Musisz dać jej linę. W kuchni znajdziesz jeszcze biedniejszą kobietę, która próbuje wyczyścić palenisko językiem; tej musisz dać miotłę.
Zobaczysz skrzynkę na szczycie szafy; weź ją tak szybko, jak tylko potrafisz, i opuść dom bez chwili zwłoki. Jeśli zrobisz to wszystko dokładnie tak, jak ci powiedziałem, nie zginiesz."
Strona 10

Więc Prunella, wysłuchawszy uważnie jego instrukcji, zrobiła dokładnie tak, jak jej powiedział. Dotarła do domu, nasmarowała zawiasy drzwi, rzuciła chleb psu, dała biednej kobiecie przy studni linę, a kobiecie w kuchni miotłę, chwyciła skrzynkę z góry szafy i uciekła z nią z domu. Ale wiedźma usłyszała ją, gdy uciekała, i podbiegła do okna, krzycząc do kobiety w kuchni: „Zabij złodziejkę, mówię!”
Ale kobieta odpowiedziała: „Nie zabiję jej, bo dała mi miotłę, podczas gdy ty zmuszałaś mnie do czyszczenia paleniska językiem.”
Strona 11
Wtedy wiedźma wściekle krzyknęła do kobiety przy studni: „Weź dziewczynę, mówię, i wrzuć ją do wody, utop ją!”
Ale kobieta odpowiedziała: «Nie, nie utopię jej, ponieważ dała mi tę linę, podczas gdy ty zmusiłeś mnie, bym używała własnych włosów do opuszczania wiadra, by czerpać wodę.»
Wtedy wiedźma krzyknęła do psa, żeby złapał dziewczynę i przytrzymał ją; ale pies odpowiedział: «Nie, nie złapię jej, bo dała mi chleb, podczas gdy ty głodziłeś mnie z głodu.»
Wiedźma była tak wściekła, że prawie się udławiła, gdy krzyknęła: «Drzwi, zamknij się na nią i trzymaj ją w pułapce.»
Strona 12
Ale drzwi odpowiedziały: «Nie zrobię tego, bo ona nasmarowała moje zawiasy, więc poruszają się lekko, podczas gdy ty zostawiłeś je szorstkie i zardzewiałe.»
I tak Prunella uciekła, a z pudełkiem pod pachą dotarła do domu swojej pani, która, jak możecie sobie wyobrazić, była zarówno zła, jak i zaskoczona, widząc dziewczynę stojącą przed sobą, piękniejszą niż kiedykolwiek.
Jej oczy płonęły, gdy zapytała ją gniewnym tonem: „Czy spotkałaś Bensiabela?”
Ale Prunella spuściła wzrok i nic nie powiedziała.
Strona 13
„Zobaczymy”, powiedziała wiedźma, „kto w końcu zwycięży. Posłuchaj, w kurniku są trzy koguty: jeden jest żółty, jeden czarny, a trzeci biały.
Jeśli któryś z nich zapieje w nocy, musisz mi powiedzieć, który. Biada ci, jeśli się pomylisz. Połknę cię jednym haustem.”
Teraz Bensiabel był w pokoju obok, gdzie spała Prunella. O północy obudziła się, słysząc pianie koguta.
„Który to był?” – krzyknęła wiedźma.
Wtedy Prunella, drżąc, zapukała w ścianę i szepnęła: „Bensiabel, Bensiabel, powiedz mi, który kogut zapiał?”
Strona 14
„Dasz mi buziaka, jeśli ci powiem?” – szepnął w odpowiedzi przez ścianę.
Ale ona odpowiedziała: „Nie.”
Wtedy on szepnął jej w odpowiedzi: „Mimo to powiem ci. To żółty kogut zapiał.”
Wiedźma, która zauważyła opóźnienie w odpowiedzi Prunelli, podeszła do jej drzwi i krzyknęła gniewnie: „Odpowiadaj natychmiast, albo cię zabiję!”
Więc Prunella odpowiedziała: „To żółty kogut zapiał.”
Wiedźma tupnęła nogą i zgrzytała zębami.
Wkrótce potem zapiał inny kogut. «Powiedz mi teraz, który to» – krzyknęła wiedźma. I zachęcona przez Bensiabela, Prunella odpowiedziała: «To czarny kogut.»
Strona 15

Kilka minut później znów rozległo się pianie, a głos wiedźmy zażądał: «Który to był?»
I znowu Prunella błagała Bensiabela, by jej pomógł. Ale tym razem wahał się, bo miał nadzieję, że Prunella może zapomni, że jest synem wiedźmy, i obieca mu pocałunek. I gdy się wahał, usłyszał rozpaczliwy krzyk dziewczyny: «Bensiabel, Bensiabel, ratuj mnie! Wiedźma nadchodzi, jest blisko mnie, słyszę zgrzytanie jej zębów!»
Skoczył, otworzył drzwi i rzucił się na wiedźmę. Ciągnął ją z taką siłą, że się potknęła i upadłszy na głowę, padła martwa u stóp schodów.
Wtedy wreszcie wzruszona dobrocią i życzliwością Bensiabela, Prunella została jego żoną i żyli długo i szczęśliwie.