Książki

Niemożliwe Zauroczenie

An Impossible Enchantment

Andrew Lang

Otwiera okno drukowania, w którym można wybrać zapis jako PDF.
Strona 1Uruchomiono: 2026-07-22 13:23BokRobot · Strona 1 / 63

Strona 1

Dawno, dawno temu żył sobie król, który był bardzo kochany przez swój lud, a i on kochał ich bardzo. Wiódł bardzo szczęśliwe życie, ale miał największą niechęć do myśli o małżeństwie i nigdy nie czuł najsłabszego pragnienia, by się zakochać. Podwładni prosili go, by się ożenił, i w końcu obiecał spróbować. Ponieważ jednak nigdy dotąd nie interesował się żadną kobietą, którą widział, postanowił podróżować w nadziei, że spotka damę, którą mógłby pokochać.

Uporządkował więc wszystkie sprawy państwa w należyty sposób i wyruszył w drogę, a towarzyszył mu tylko jeden koniuszy, który, choć nie był szczególnie bystry, miał wyśmienity zdrowy rozsądek. Tacy ludzie bowiem najczęściej są najlepszymi towarzyszami podróży.

Strona 2BokRobot · Strona 2 / 63

Strona 2

Król zwiedził kilka krajów i robił wszystko, co mógł, by się zakochać, ale na próżno; po dwóch latach podróży wrócił do domu z sercem równie wolnym jak w dniu wyjazdu.

Gdy jechał przez las, nagle usłyszał najstraszliwsze miauczenie i wrzaski kotów, jakie można sobie wyobrazić. Hałas zbliżał się coraz bardziej, aż w końcu ujrzeli setkę wielkich hiszpańskich kotów pędzących przez drzewa tuż obok nich. Były tak stłoczone, że łatwo można by je przykryć wielkim płaszczem, a wszystkie biegły tym samym tropem. Były ścigane przez dwie ogromne małpy ubrane w fioletowe stroje, w najpiękniejszych i najlepiej wykonanych butach, jakie kiedykolwiek widzieliście.

Małpy jechały na wspaniałych mastifach i goniły je z dziką prędkością, dmąc bez przerwy w piszczące trąbki.

Strona 3BokRobot · Strona 3 / 63

Strona 3

Król i jego koniuszy stanęli i przyglądali się temu dziwnemu polowaniu, któremu towarzyszyło dwadzieścia lub więcej małych karłów, niektórzy jechali na wilkach, prowadząc konie zapasowe, a inni trzymali koty na smyczach. Karły były wszystkie ubrane w fioletowe, jedwabne liberie, tak jak małpy.

Chwilę później pojawiła się piękna młoda dama jadąca na tygrysie. Przejechała blisko króla, pędząc z pełną szybkością, nie zwracając na niego uwagi; ale on natychmiast został przez nią oczarowany, a jego serce zostało utracone w mgnieniu oka.

Ku jego wielkiej radości zobaczył, że jeden z karłów został z tyłu, i natychmiast zaczął go wypytywać.

Karzeł opowiedział, że dama, którą właśnie widział, to księżniczka Mutinosa, córka króla kraju, w którym właśnie się znajdowali. Dodał, że księżniczka bardzo lubi polowania i że teraz poluje na króliki.

Strona 4BokRobot · Strona 4 / 63

Strona 4

Król zapytał następnie o drogę na dwór, a gdy się dowiedział, pospieszył i dotarł do stolicy w ciągu kilku godzin.

Gdy tylko przybył, przedstawił się królowi i królowej, a gdy wymienił swoje imię i kraj, został przyjęty z otwartymi ramionami. Niedługo potem księżniczka wróciła, a gdy usłyszał, że polowanie było bardzo udane, skomplementował ją za to, ale ona nie chciała odpowiedzieć ani słowem.

Jej milczenie nieco go zdziwiło, ale był jeszcze bardziej zaskoczony, gdy odkrył, że przez cały obiad nie powiedziała ani słowa. Czasami wydawało się, że ma coś do powiedzenia, ale wtedy ojciec lub matka natychmiast przejmowali rozmowę. To milczenie nie ostudziło jednak jego uczucia, a gdy wieczorem udał się do swoich komnat, powierzył swoje uczucia wiernemu koniuszemu. Koniuszy jednak wcale nie był zachwycony miłosnym zajęciem króla i nie starał się ukryć swojego rozczarowania.

Strona 5BokRobot · Strona 5 / 63

Strona 5

„Ale dlaczego jesteś zmartwiony?” zapytał król. „Czy księżniczka nie jest dość piękna, by zadowolić każdego?”

„Z pewnością jest bardzo piękna”, odpowiedział koniuszy, „ale aby być naprawdę szczęśliwym w miłości, potrzeba czegoś więcej niż urody. Prawdę mówiąc, Wasza Wysokość”, dodał, „uważam, że jej wyraz twarzy wydaje się surowy.”

„To duma i godność”, rzekł król, „i nic nie może być bardziej stosowne.”

„Duma lub surowość, jak wolisz”, powiedział koniuszy; „ale moim zdaniem wybór tak wielu dzikich stworzeń do jej rozrywek świadczy o dzikiej naturze, a także uważam, że jest coś podejrzanego w staranności, by nie dopuścić jej do mówienia.”

Uwagi koniuszego były pełne zdrowego rozsądku; ale ponieważ opór zwykle tylko wzmaga miłość w sercach mężczyzn, a zwłaszcza królów, którzy nie znoszą sprzeciwu, król ten już następnego dnia poprosił o rękę księżniczki Mutinosy. Została mu dana pod dwoma warunkami.

Strona 6BokRobot · Strona 6 / 63

Strona 6

Ilustracja do Strona 6

Pierwszym było to, że ślub miał się odbyć już następnego dnia; a drugim, że nie miał rozmawiać z księżniczką, dopóki nie zostanie jego żoną; na to wszystko król się zgodził, mimo sprzeciwów koniuszego, tak że pierwszym słowem, które usłyszał od swojej oblubienicy, było „Tak”, które wypowiedziała podczas ceremonii.

Ale gdy już byli małżeństwem, nie nakładała już na siebie żadnych ograniczeń, a jej damy dworu obficie doświadczały jej grubiańskich uwag – nawet król nie uniknął jej strofowań; ale ponieważ był dobrodusznym człowiekiem i bardzo zakochanym, znosił to cierpliwie. Kilka dni po ślubie nowożeńcy wyruszyli do swojego królestwa, nie zostawiając za sobą wielu żałujących.

Obawy dobrego koniuszego okazały się aż nadto prawdziwe, czego król doświadczył na własny koszt. Młoda królowa dawała się we znaki całemu swemu dworowi, jej złośliwość i zły humor nie znały granic, a przed końcem miesiąca była powszechnie znana jako prawdziwa jędza.

Strona 7BokRobot · Strona 7 / 63

Strona 7

Pewnego dnia, gdy wyjechała na przejażdżkę, spotkała biedną staruszkę idącą drogą, która ukłoniła się i miała iść dalej, gdy królowa kazała ją zatrzymać i krzyknęła: „Jesteś bardzo bezczelną osobą; czy nie wiesz, że jestem królową? I jak śmiesz tak mało się kłaniać?”

„Pani”, rzekła staruszka, „nigdy nie nauczyłam się mierzyć ukłonów; ale nie miałam zamiaru okazać braku szacunku.”

„Co!”, wrzasnęła królowa; „ona śmie odpowiadać! Przywiążcie ją do ogona mojego konia, a ja natychmiast zaprowadzę ją do najlepszego nauczyciela tańca w mieście, by nauczyła się kłaniać.”

Staruszka błagała o litość, ale królowa nie chciała słuchać, i tylko szydziła, gdy staruszka powiedziała, że jest pod opieką wróżek. W końcu biedna staruszka poddała się, by zostać przywiązaną, ale gdy królowa ruszyła konia, ten nie drgnął. Napróżno go poganiała; wydawał się jak przemieniony w brąz. W tej samej chwili lina, którą staruszka była przywiązana, zamieniła się w girlandy kwiatów, a ona sama stała się wysoką i dostojną damą.

Strona 8BokRobot · Strona 8 / 63

Strona 8

Spojrzała z pogardą na królową i rzekła: „Zła kobieto, niegodna swojej korony; chciałam sama ocenić, czy wszystko, co o tobie słyszałam, jest prawdą. Teraz już nie wątpię, i zobaczysz, czy z wróżek można się naśmiewać.”

Wypowiadając te słowa, wróżka Placyda (tak miała na imię) zadęła w mały złoty gwizdek, i pojawił się powóz ciągnięty przez sześć wspaniałych strusi. Siedziała w nim królowa wróżek, eskortowana przez kilkanaście innych wróżek jadących na smokach.

Gdy wszystkie wysiadły, Placyda opowiedziała swoje przeżycia, a królowa wróżek pochwaliła wszystko, co zrobiła, i zaproponowała, by przemienić Mutinosę w brąz, tak jak jej konia.

Jednak Placyda, która była bardzo dobra i łagodna, poprosiła o łagodniejszy wyrok, i ostatecznie postanowiono, że Mutinosa zostanie jej niewolnicą do końca życia, chyba że urodzi dziecko, które zajmie jej miejsce.